Kluczem do rozwiązania kryzysu migracyjnego jest Turcja, ale ważna jest też postawa Grecji. Takiego zdania jest doktor habilitowany Maciej Duszczyk z Uniwersytetu Warszawskiego.

Wczoraj na szczycie w Brukseli UE i Turcja uzgodniły wspólne działania w walce z kryzysem migracyjnym. Przez Turcję i Grecję prowadzi szlak, którym uchodźcy docierają do Europy. Dlatego rozmówca IAR uważa, że to te dwa państwa muszą wziąć na siebie zarządzanie procesem migracji.

„Z jednej strony Turcja zobowiązała się, że będzie lepiej strzegła swoich granic niż do tej pory, a z drugiej strony Grecja będzie musiała zacząć wypełniać swoje zobowiązania wynikające z prawa unijnego” - mówi ekspert. To znaczy, że będzie musiała rejestrować migrantów i umieszczać ich w ośrodkach zwanych hot spotami.

Podczas niedzielnego szczytu uzgodniono, że w zamian za pomoc finansową, zniesienie wiz i ożywienie negocjacji akcesyjnych ze Wspólnotą Turcja ma uszczelnić granice. Ekspert obawia się, czy kwota 3 miliardów euro, którą oferuje Unia, jest wystarczająca do wsparcia Turcji.

Jego zdaniem może się okazać, że Turcję trzeba będzie coraz mocniej wspierać finansowo w utrzymywaniu ośrodków dla uchodźców. Ale ekspert przypomina, że także Liban i Jordania mają problem z uchodźcami.

>>> Czytaj też: Dość wyrzeczeń? Grecki rząd traci poparcie dla kolejnych reform