Takie informacje podał dziś dziennik "The Daily Telegraph" i podchwyciły je inne brytyjskie media.

- To nie jest coś, co Cameron chciałby zrobić, ale w ostatnich tygodniach dawał do zrozumienia, że przestało to być niemożliwe - stwierdził informator "Telegrapha". Być może ta pogłoska to tylko sposób nacisku na Brukselę, bo oficjalny rzecznik Downing Street powtórzył dziś, że premier nadal ufa, iż uzyska dobre warunki dla Wielkiej Brytanii i że będzie mógł rekomendować wyborcom pozostanie w Unii.

Ale David Cameron zawiódł się, licząc na szybkie porozumienie już na grudniowym szczycie w Brukseli i na możliwość wczesnego rozpisania brytyjskiego referendum. Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk obiecał mu wprawdzie, że porozumienie będzie możliwe na kolejnym szczycie, w lutym. David Cameron obawia się jednak, że dalsze odkładanie referendum - przy spodziewanej kolejnej odsłonie kryzysu uchodźczego - może oznaczać tylko dalszy spadek poparcia dla Unii. Już teraz eksperci z Downing Street oceniają szanse pozostania Londynu w europejskim klubie na niewiele ponad 50 proc.

>>> Czytaj też: Sojusz pięciorga oczu. Jak Zachód szpieguje telefony, komputery i sieć