Z kolei według irańskich mediów, na przemycie i przerobie ropy z Państwa Islamskiego korzystają najbliżsi prezydenta Turcji, Recepa Tayyipa Erdogana.

Według Ankary, w pomówieniach Teheranu "nie ma nic, co można traktować poważnie". Wcześniej do oskarżeń odniósł się też sam Erdogan. W rozmowie telefonicznej z prezydentem Iranu Hasanem Rouhanim ostrzegł go, przed działaniami irańskich mediów. Według tureckiego prezydenta, po tej rozmowie raport o powiązaniach jego rodziny z islamistami zniknął z Internetu.

Turcja, w której dominują sunnici, w wojnie domowej w Syrii wspiera sunnickich przeciwników Baszara Asada. Jego z kolei wspiera szyicki Iran, który jest dla Ankary głównym, historycznym przeciwnikiem o dominację w regionie. Turcja obawia się też wzrostu potencjału syryjskich Kurdów, którzy na północy kraju kontrolują rozległe tereny i w ramach kurdyjsko-chrześcijańskich Syryjskich Sił Demokratycznych walczą z również z sunnickim Państwem Islamskim. Ich rosnące wpływy, a również wsparcie jakiego zaczęły im udzielać Stany Zjednoczone, niepokoją Ankarę, która walczy z separatyzmem Kurdów na swoim terytorium.

>>> Polecamy: Spór o ograniczenie broni palnej w USA. To początek ideologicznej wojny?