"Le Figaro" analizuje apel, jaki skierował do elektoratu lewicy socjalistyczny premier Manuel Valls. Szef rządu wezwał do głosowania w trzech regionach, w których na czele po pierwszej turze znajdują się politycy Frontu Narodowego, na zajmujących drugie miejsca działaczy republikańskiej prawicy - partii Nicolasa Sarkozy’ego. Tylko w ten sposób będzie można spróbować nie dopuścić do zwycięstwa skrajnej prawicy.

Jak zauważają francuskie media, w obozie socjalistów takie stanowisko wywołało spore podziały. Część działaczy uważa to za zdradę ideałów, którym są wierni, inni są zdania, że każda metoda jest dobra, byleby tylko nie dopuścić do władzy partii Marine Le Pen.

Dziennik "Le Parisien" publikuje dwie mapy Francji - jedną regionów, w których wygrała skrajna prawica, drugą miejsc najbardziej dotkniętych bezrobociem. Obydwie w znacznym stopniu się pokrywają.

>>> Polecamy: Francja jest w stanie wojny, ale zapomniała o gospodarce. Hollande zrujnuje budżet?