Na szczycie jest mnóstwo spornych kwestii, ale państwa członkowskie nowego sojuszu mają wspólne cele. Chcą na przykład, by zobowiązania w nowym traktacie były prawnie wiążące, a nie dobrowolne. Zapisy mają być także przejrzyste, oraz - jak to ujęto - uczciwe. Ich wprowadzanie w życie ma być sprawdzane co pięć lat. Unia Europejska zobowiązała się wpłacić 475 milionów euro na ratowanie klimatu. O swojej dobrej woli zapewniały też kraje grupy BASIC - Brazylia, RPA, Indie i Chiny.

„Od zawarcia ambitnego porozumienia w Paryżu dzielą nas tylko godziny. My, kraje BASIC zakładamy, że to będzie rzeczywisty sukces”, mówiła brazylijska minister środowiska, Izabella Teixeira.

Nowy traktat ma określać jak na świecie ograniczane będą emisje gazów cieplarnianych, ile pieniędzy zostanie przeznaczonych na przystosowanie się do skutków globalnego ocieplenia oraz jak rozwijać energetykę odnawialną.

Zdaniem obserwatorów na szczycie COP-21 atmosfera jest entuzjastyczna, a delegaci zbliżają się do zawarcia porozumienia.

>>> Czytaj też: Niemcy naciskają na porozumienie klimatyczne. Mają też swoje ukryte interesy