W opinii gospodarza Kremla, choć wszystkie wskaźniki sugerują kryzys, to najgorsze Rosja ma już za sobą. Rosyjski prezydent podkreślił, że mimo trudnej sytuacji, Moskwa regularnie spłaca swoje międzynarodowe zobowiązania. Władimir Putin przypomniał, że największy wpływ na kondycję rosyjskiej ekonomiki mają ceny surowców energetycznych, głównie ropy.

Zaznaczył przy tym, że w 2016 roku Rosja powinna powoli wychodzić z kryzysu. Jednocześnie rosyjski przywódca zapewnił, że „rząd przygotowuje scenariusze na każdy wariant rozwoju sytuacji”. Uspokoił też przeciętnych Rosjan zapewniając, że nie zostaną obcięte finanse przeznaczone na programy socjalne, służbę zdrowia i oświatę.

>>> Czytaj też: Kreml stawia Ukrainie ultimatum: albo spłata długu, albo niewypłacalność

"Chcemy realizacji porozumienia z Mińska"

Ukraina nie wypełnia zapisów porozumienia z Mińska, a Rosja chce by zostało ono zrealizowane. Tak o sytuacji w Donbasie mówił Władimir Putin podczas dorocznej konferencji prasowej.

Putin powiedział, że chce rozwiązania sytuacji w południowo-wschodniej Ukrainie, ale nie kosztem mieszkańców regionu. Podkreślił też, że nie ma żadnego interesu w tym, aby pogłębiać kryzys. Powtórzył, że w Donbasie nie ma i nigdy nie było regularnych oddziałów armii rosyjskiej, ale - jak przyznał - działają tam Rosjanie, którzy realizują "określone zadania wojskowe".

W kontekście konfliktu na wschodniej Ukrainie rosyjski prezydent Rosji mówił też o relacjach gospodarczych z Ukrainą. Podkreślił, że od stycznia Kijów nie będzie mógł liczyć na jakiekolwiek preferencje w relacjach handlowych między obydwoma krajami. Dodał przy tym, że Rosja nie planuje wprowadzania żadnych sankcji przeciwko Ukrainie. Jak mówił Putin, przewiduje, że od nowego roku rosyjsko-ukraińskie relacje gospodarcze będą się pogarszać.

Od nowego roku pogorszą się kontakty Rosji z Ukrainą

W nowym roku stosunki gospodarcze Moskwy z Kijowem ulegną pogorszeniu - twierdzi Władimir Putin. Gospodarz Kremla nie wykluczył wymiany jeńców wojennych, ale jak zapowiedział powinno to odbywać się na równych warunkach.

Prezydent Rosji przypomniał, że od 1 stycznia przestaje działać porozumienie o uczestnictwie Ukrainy w strefie wolnego handlu. Jak tłumaczył, nie można jednocześnie korzystać z przywilejów w dwóch strefach: Unii Europejskiej i Wspólnoty Niepodległych Państw.

Zapowiedział także, że Moskwa jest gotowa na wymianę jeńców wojennych. Między innymi chodzi o sądzoną w Rosji za rzekome zabójstwo dziennikarzy telewizji „Rossija” Nadieżdę Sawczenko, a z drugiej strony o oskarżonych na Ukrainie, o terroryzm dwóch rosyjskich żołnierzy. „Trzeba uwalniać ludzi, zatrzymanych zarówno przez jedną, jak i drugą stronę, ale głównie dotyczy ten proces tych z Donbasu oraz ukraińskich żołnierzy, zatrzymanych na tamtym terenie” - stwierdził gospodarz Kremla.

>>> Czytaj też: Kijów uderza w Moskwę. Ukraina wprowadza blokadę towarową Krymu

Rosja jest gotowa współpracować z Gruzją

Moskwa jest gotowa współpracować z Gruzją - zadeklarował Władimir Putin. Gospodarz Kremla dodał, że nie wyklucza zniesienia wiz dla Gruzinów.

Rosyjski prezydent przyznał, że Gruzja jest w trudnej sytuacji, głównie z powodu utraty kontroli nad Abchazją i Osetią Południową, a także dlatego, że zerwała kontakty z Moskwą. Odpowiedzialność za taki stan rzeczy zrzucił na byłe gruzińskie władze, w tym na byłego prezydenta Micheila Saakaszwilego.

„To całkowicie ich wina, odpowiedzialność spoczywa na nich, ale oni nie chcą tego przyznać i zajęli się eksportem swoich polityków do niepodległej Ukrainy” - stwierdził Władimir Putin. Gospodarz Kremla zapewnił przy tym, że Moskwa jest zainteresowana współpracą z Tbilisi, w tym zniesieniem wiz dla obywateli Gruzji. Po wojnie z 2008 roku Rosja i Gruzja nie utrzymują kontaktów dyplomatycznych.

"Nie widzę perspektyw na współpracę z Turcją"

Prezydent Rosji nie widzi perspektyw na poprawę kontaktów z Turcją. Władimir Putin mówił o tym na konferencji prasowej w Moskwie. W opinii gospodarza Kremla, Ankara zdecydowała się przypodobać Stanom Zjednoczonym i dlatego zestrzeliła rosyjski samolot.

Zdaniem Putina, działania tureckich władz nie są przyjazne, a nawet można nazwać je wrogimi wobec Rosji. „Nie widzę perspektyw na poprawę kontaktów z władzami Turcji, ale ze społeczeństwem tak” - stwierdził rosyjski przywódca. Dodał też ironicznie, że „ktoś w Ankarze mógł chcieć liznąć Amerykanów w jedno miejsce”. Podkreślił przy tym, że Turcy zamiast natychmiast po zestrzeleniu rosyjskiego samolotu nawiązać kontakt z Moskwą „pobiegli do Brukseli obrażać nas”. Powtórzył również oskarżenia pod adresem Ankary, że uczestniczy w nielegalnym handlu ropą, tym samym wspierając dżihadystów.