Brytyjski rząd jest gotów włączyć się do organizowanych przez Włochów 6-tysięcznych sił, przypuszczalnie również z udziałem Francuzów i Amerykanów Ich zadaniem byłoby szkolenie libijskiej armii i służb bezpieczeństwa do walki z dżihadystami. Sami Brytyjczycy nie są przewidziani do misji bojowej, ale towarzyszyliby im żołnierze pułku komandosów SAS z zadaniem eliminowania tak zwanych "wartościowych celów" ISIS.

Źródła rządowe poinformowały londyńskiego "Timesa", że po otrzymaniu takiego zaproszenia pierwsza włosko-brytyjska grupa mogłaby wylądować w Libii w ciągu dwóch tygodni. Oba kraje biorą udział w planowaniu pomocy dla Libii, która od chwili upadku reżymu pułkownika Kadafiego przed czterema laty praktycznie nie ma rządu centralnego. Pierwszy krok ku powstaniu takiego ośrodka władzy zrobiono dziś w Maroku, gdzie rywalizujące ze sobą o władzę w Libii grupy podpisały porozumienie.

Minister spraw zagranicznych Philip Hammond powiedział też w Izbie Gmin, że Londyn poprze organizowaną przez Arabię Saudyjską koalicję 34 państw islamskich gotowych walczyć z kalifatem w Iraku i Syrii. Nie oznacza to jednak skierowania do Syrii brytyjskich wojsk lądowych - zastrzegł minister Hammond.

>>> Czytaj też: PKP Intercity porozumiało się z Pesą ws. Dartów. "Nie odpuścimy kar, musimy je naliczać"