W 2016 roku stara zasada, że najlepszym lekarstwem na niskie ceny są niskie ceny, może przestać się sprawdzać – przewidują analitycy banku Morgan Stanley.

Z konwencjonalnej wiedzy wynika, że niskie ceny niosą pobudzenie popytu, a co więcej, skłaniają producentów do wygaszania nieopłacalnych inwestycji. W przypadku rynku ropy naftowej jest nieco inaczej – wyjaśniają Adam Longson i Elizabeth Volynsky z Morgan Stanley. Analitycy twierdzą bowiem, że popyt na ropę naftową rośnie stosunkowo wolno, a ryzyko, że jeszcze więcej surowca trafi na rynek (m.in. dzięki krajom spoza OPEC), jest coraz większe.

Ich stanowisko stoi w opozycji do tego, które jakiś czas temu wygłosili analitycy z Credit Suisse. Otóż przedstawiciele szwajcarskiego giganta bankowego są zdania, że przywrócenie równowagi na rynku ropy to kwestia czasu, co będzie oznaczało wzrost cen czarnego złota.

Adam Longson i Elizabeth Volynsky wyjaśniają jednak, że wzrostowi cen ropy mogą zapobiec dwa czynniki po stronie podaży surowca. Po pierwsze, wyjątkowa żywotność produkcji czarnego złota w USA. Po drugie, zwiększenie produkcji ropy ze strony członków kartelu OPEC, szczególnie tych z Bliskiego Wschodu.

„Większość spadków poziomu produkcji w USA jak dotąd było spowodowanych wygaszaniem wydobycia ropy ze starszych źródeł, a nie ze źródeł podstawowych” – wyjaśniają. Co więcej, efektywność wydobycia rośnie.

Nie można też zapominać o tym, że w 2016 roku rynek będzie musiał przyjąć kolejne pół miliona baryłek ropy dziennie z irańskiego wydobycia. Możliwe, że poziom ten będzie z czasem jeszcze wyższy.

Dodatkowo w obliczu wypracowania pokoju w Libii, również i ten kraj może zwiększyć swoją produkcję surowca. Dziś znajduje się ona na poziomie jednej czwartej wydobycia poziomu ostatniego szczytu.

“Od 400 do 600 tys. Baryłek ropy dziennie z Libii oraz ponad pół miliona baryłek ropy dziennie z Iranu, w połączeniu ze stosunkowo słabym wzrostem popytyu na ropę sprawią, że wzorst cen surowca może zostać w istotny sposób zahamowany aż do 2017 roku – piszą analitycy Morgan Stanley.

W poniedziałek baryłka Brent kosztowała na europejskim rynku 36 dolarów. To poziom najniższy od 2004 roku. >>> Czytaj więcej