Przepisy, które miały zwiększyć bezpieczeństwo pasażerów poprzez ujednolicenie oznaczeń stołecznych taksówek, wprowadziły chaos i obnażyły niedociągnięcia ustawy deregulacyjnej. Chodzi o uchwałę rady miasta stołecznego Warszawy nr LXXXV/2184/2014 w sprawie dodatkowych oznaczeń taksówek. Wprowadza ona obowiązek wymiany identyfikatorów przez kierowców.

Usunięto zaszłości

Zgodnie z par. 7 ust. 4 załącznika do uchwały identyfikator jest wydawany na wniosek przedsiębiorcy – a więc korporacji – jeśli zatrudnieni kierowcy spełniają wymagania niezbędne do wykonywania transportu drogowego taksówką, a określone w ustawie o transporcie drogowym (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1414 ze zm.). Kłopot w tym, że ustawą o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów (tzw. deregulacyjna – Dz.U. z 2013 r. poz. 829), która weszła w życie z początkiem ubiegłego roku, zmieniono art. 6 określający wymagania niezbędne do uzyskania licencji.

Wcześniej, od kiedy w 2002 r. zezwolenia dla taksówkarzy zastąpiono licencjami, przyznawano je tym, którzy przeszli szkolenie i zdali egzaminy, lub też wykazali się co najmniej 5-letnią praktyką w zawodzie. W efekcie taksówkarze, którzy posiadali uprawnienia przed wprowadzeniem licencji, dostali je właśnie na podstawie pięcioletniego doświadczenia.

Po wejściu w życie ustawy deregulacyjnej wymóg pięcioletniego doświadczenia znikł z ustawy. Co prawda w par. 7 ust. 5 warszawskiej uchwały o oznakowaniu taksówek przewidziano, że nowe identyfikatory można wydać także taksówkarzowi, który posiada licencję wydaną na podstawie 5-letniego doświadczenia, ale tylko jeśli pracuje na własny rachunek. Dlatego korporacja EcoCar zaskarżyła par. 7 ust. 4 i 5 załącznika do uchwały do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Przyjęcie uchwały spowodowało bowiem, że z dnia na dzień 50 kierowców zatrudnionych przez EcoCar de facto straciło uprawnienia. By dalej mogli pracować dla firmy, musieli ponownie zdać egzaminy według nowych reguł.

>>> Czytaj też: Największy wróg taksówkarzy na świecie podbija Polskę. Jesteśmy kluczowym rynkiem dla Ubera

– To absurd. Zwłaszcza że w myśl uchwały gdyby jeździli na własny na rachunek, nie musieliby tego robić. Część naszych pracowników ma też swoje taksówki, którymi jeździ po godzinach. I nagle okazało się, że pracując dla EcoCar, nie można ich traktować jako taksówkarzy, a pracując po godzinach, są już pełnoprawnymi taksówkarzami – wskazuje Aneta Ogrodniczek, prezes EcoCar SA.

By firma mogła działać, zatrudnieni przez nią kierowcy musieli przejść tygodniowe szkolenia i zdać egzaminy. A to oznacza stracony czas i koszty. Dlatego EcoCar zapowiada wystąpienie z roszczeniem odszkodowawczym przeciwko miastu.

– Takie zapisy uchwały są równoznaczne ze załamaniem zasady równego dostępu do rynku. Taksówkarze, którzy posiadają licencję wydaną na podstawie pięcioletniego doświadczenia, mogą wykonywać swój zawód tylko, gdy działają na własny rachunek. Nie mogą być zatrudnieni w firmie takiej, jak nasza. Takich obostrzeń nie ma zaś w stosunku do taksówkarzy, którzy uzyskali licencję na podstawie nowych przepisów – mówi Aneta Ogrodniczek.

– A przecież w myśl prawa jedni i drudzy mają takie same uprawnienia do wykonywania zawodu – dodaje.

WSA w wyroku z 8 października 2015 r. uznał zarzuty skarżącej spółki za zasadne i stwierdził nieważność par. 7 ust. 4 i 5 załącznika do uchwały (sygn. akt VI SA/Wa 3530/14). Orzekł, że uchwała wyklucza z wykonywania działalności te osoby, które uzyskały licencję w poprzednim stanie prawnym na podstawie przesłanki 5-letniej praktyki. „Tak więc de facto to nie licencja rozstrzyga o uprawnieniu do wykonywania działalności (taksówkarskiej – red.), ale dopiero posiadanie identyfikatora. W konsekwencji o zasadach wykonywania tej działalności de iure nie decyduje ustawa, ale akt wykonawczy, czyli akt niższej rangi, który poprzez nieprawidłowe odwołanie się do przepisów prawa powszechnie obowiązującego, tj. przepisów ustawy o transporcie drogowym, tworzy w stosunku do osób posiadających licencje na podstawie 5-letniej praktyki dodatkowe kryterium (...) podejmowania działalności (...)” – uzsadnił WSA.

>>> Czytaj też: Autonomiczne samochody pozbawią nas prawa jazdy? Oto przyszłość motoryzacji

Uchwała do zmiany

Wyrok jest nieprawomocny. Rada miasta może go zaskarżyć do Naczelnego Sądu Administracyjnego, ale nie wiadomo jeszcze, czy to zrobi.

– Na wniesienie skargi jest 30 dni od dnia otrzymania uzasadnienia. Termin jeszcze nie upłynął – mówi Tomasz Demiańczuk z biura prasowego ratusza.

Zdaniem Michała Więckowskiego, przewodniczącego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Taksówkarzy, zakwestionowane przez WSA przepisy były absurdalne.

– To tak, jakby lekarz mógł pracować na własny rachunek w prywatnym gabinecie, ale jakby chciał leczyć w przychodni, to musiałby zdawać egzaminy – komentuje.

– Z drugiej strony jeśli ten wyrok się uprawomocni, to taksówkarze będą mieli duży problem. Usunięcie tylko zakwestionowanych przepisów sprawi, że identyfikatorów w ogóle nie będzie można wydawać taksówkarzom posiadającym licencję wydaną na podstawie pięcioletniego doświadczenia. A to znaczy, że osoby, które pracują w zawodzie po 30–40 lat, będą musiały zdać egzamin z topografii miasta. Chyba że radni zmienią całą uchwałę – dodaje Więckowski.

Ilu osób może dotyczyć problem? Miasto nie prowadzi takich statystyk. Według samych taksówkarzy w stolicy stanowią oni ok. 60 proc. wszystkich posiadających licencję, a więc nawet 5,5 tys. osób.