Według gazety, mimo że władze Izraela wycofywały się z projektu, prace nad nim trwają, a rząd zatrudnił nawet specjalnego planistę.

Plany budowy osiedli w strefie E1 wielokrotnie były przedmiotem ostrej krytyki Izraela przez Zachód. Wszystko dlatego, że ewentualne osiedla spowodowałyby przecięcie terenów palestyńskich na pół. Palestyńczycy z północnej części Zachodniego Brzegu nie mieliby wtedy jak dostać się na południe. Izrael argumentuje, że osiedla w E1 pozwolą ochronić największe żydowskie osiedle na Zachodnim Brzegu, czyli Maale Adumim.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu zarówno trzy, jak i dwa lata temu najpierw nieoficjalnie zapowiadał budowę, po czym, gdy na władze w Jerozolimie spadły gromy, wycofywał się z pomysłu. Dziennik „Haaretz” twierdzi jednak, że rok temu Ministerstwo Budownictwa za prawie milion dolarów zatrudniło planistę, który wciąż pracuje nad pomysłem wybudowania w E1 półtora tysiąca domów. Gazeta powołuje się przy tym na dokument, który posiada izraelska organizacja monitorująca osadnictwo Peace Now.

Plany budowy nielegalnych z punktu widzenia prawa międzynarodowego osiedli w strefie E1 na wschód od Jerozolimy pojawiły się jeszcze w latach 90. ubiegłego stulecia za czasów Icchaka Rabina. Za każdym razem jednak były ostro krytykowane przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską.

Obecnie na terenach palestyńskich mieszka pół miliona izraelskich osadników. Według prawa międzynarodowego, jest to nielegalne, choć Izrael kwestionuje odpowiednie zapisy w Konwencji Genewskiej. Osadnictwo jest największą przeszkodą w ponownym rozpoczęciu izraelsko-palestyńskich negocjacji pokojowych.

>>> Czytaj też: Zmieni się rola Polski w Europie? Oto prognoza ośrodka Stratfor na 2016 rok [WIDEO]