Zdawałoby się, że to już niemożliwe, ale w północnej Anglii grunt jest nasiąknięty jak gąbka, a woda po prostu nie ma już gdzie spływać. Tylko w Święta i poświąteczną niedzielę spadło tam tyle deszczu, co statystyczna norma dla całego grudnia.

Agencja do Spraw Środowiska ocenia, że jest to wynik zmian klimatycznych. Dotychczasowe zabezpieczenia przeciwpowodziowe nie sprawdziły się. Przyznała to minister do spraw środowiska Liz Truss, tłumacząc rekordowym poziomem wszystkich rzek w hrabstwach Lancashire i Yorkshire, gdzie część rzek wylała o metr wyżej niż kiedykolwiek dotąd.

Rząd zapowiada przeglądu zabezpieczeń przeciwpowodziowych, których najbardziej spektakularne fiasko miało miejsce w Yorku. Jedna z dwóch rzek płynących przez miasto, Ouse nie wylała. Ale na mniejszej, Foss, woda uszkodziła maszynownie jednej z awaryjnych zapór, której nie można było przez to zamknąć i powódź ogarnęła historyczne centrum miasta.

>>> Czytaj też: Objedziemy wschód i Wybrzeże. Oto plany budowy dróg na 2016 rok [MAPA]