Chiny mają problemy ze znalezieniem nowego modelu wzrostu gospodarczego, a dewaluacja ich waluty przysparza wielu kłopotów rynkom w innych częściach świata – mówił Soros podczas forum ekonomicznego na Sri Lance. Jego zdaniem, powrót do dodatnich stóp procentowych to jedno z największych wyzwań dla świata rozwijającego się. Jak zaznaczył, obecna sytuacja i otoczenie rynkowe bardzo przypominają te z 2008 roku.

>>> Czytaj też: Sytuacja w Państwie Środka szkodzi giełdzie i złotemu

Od początku 2016 roku przez giełdy na świecie przetacza się fala wyprzedaży, a słabnący juan potęguje obawy inwestorów o przyszłość chińskiej gospodarki. Państwo Środka próbuje przetransformować swoją gospodarkę z modelu rozwoju opartego na inwestycjach i przemyśle, na model bazujący na konsumpcji i usługach. Od początku stycznia z globalnych rynków wyparowało już prawie 2,5 bln dol. W czwartek straty powiększyły się jeszcze mocniej – po kolejnym tąpnięciu na giełdzie w Chinach po raz drugi w tym roku wstrzymano notowania. Sesja została zatrzymana zaledwie pół godziny po otwarciu, gdy główny indeks giełdy w Szanghaju zaczął spadać o ponad 7 proc.

„Chiny mają ogromny problem z dopasowaniem się do nowych warunków” – twierdzi Soros. „Powiedziałbym nawet, że problem ten stał się już kryzysem. Kiedy patrzę dziś na rynki finansowe, widzę wielkie wyzwania, które przypominają czasy kryzysu z 2008 roku” – mówi inwestor.

Majątek netto George’a Sorosa jest w tej chwili wart 27,3 mld dol. – wynika z indeksu miliarderów Bloomberga. Soros rozpoczął swoją karierę w Nowym Jorku w latach 50. ubiegłego wieku i zyskał sławę po tym, jak w 1992 r. przeprowadził atak na brytyjskiego funta – rzucił na rynek tak dużą ilość pieniędzy, że Bank Anglii został zmuszony do przeprowadzenia dewaluacji swojej waluty. Fundusz inwestycyjny Sorosa zarabiał średnio 20 proc. rocznie w latach 1969-2011.

>>> Czytaj też: Chiny chcą osłabić powiązanie juana z dolarem. Co to oznacza dla rynków?