Liczba upadłości firm zarejestrowanych w całym 2015 r. wyniosła 747 wobec 822 w 2014 r., co oznacza to spadek o 9% w skali roku, wynika z danych Euler Hermes na podstawie oficjalnych danych z Monitora Sądowego i Gospodarczego. 

Według Euler Hermes, wzrost rentowności (m.in. w sektorze dystrybucji i handlu) notują głównie największe podmioty (zatrudnienie powyżej 49 osób) – w efekcie upadają one rzadziej niż przed rokiem. Firmy mniejsze są ofiarami minimalnych marż wiążących się z deflacją – nie są w stanie konkurować cenami.  Natomiast problemy sektora produkcyjnego (wyrobów stalowych, budowlanych) omijają na razie producentów art. spożywczych.

"Analiza wyników firm i upadłości za poprzedni, 2015 rok wskazuje na narastający powoli problem finansów przedsiębiorstw, przede wszystkim tych mniejszych. Problem konkurencji głównie ceną – na rynku krajowym jak i eksportowym drenuje rentowność firm. W efekcie zwiększało się zauważalnie na przestrzeni ostatnich kwartałów ich zadłużenie, finansowały się one długiem zamiast zyskiem nie z wyboru, ale z konieczności (to także wpływa na nadchodzący spadek inwestycji prywatnych)" - czytamy w komunikacie.  

>>> Polecamy: Pracownik to frajer? W Polsce to biedniejsi płacą na bogatszych

Zdaniem Euler Hermes stabilny eksport i popyt wewnętrzny (jak bardzo – to okaże się po analizie wyników sprzedaży z IV kwartału, gdy czynniki polityczne – terroryzm i problem migracji mógł skłonić ludzi do większej ostrożności) nie rekompensowały dotychczas firmom wszystkich czynników ryzyka, pozwalały utrzymać wysoki poziom sprzedaży, ale już nie zysków. Dodatkowo w polskie firmy uderzyć może rykoszetem postępująca stagnacja na rynkach wschodzących, wpływająca bezpośrednio na naszych kontrahentów zachodnioeuropejskich. 

"To wpłynie na minimalną już co najwyżej zmianę liczby upadłości polskich przedsiębiorstw – spodziewamy się, że tak „rozpędzona" gospodarka polska zanotuje 3% spadek ich liczby w bieżącym, 2016 roku. Spodziewać się więc można, większej liczby miesięcy, w których liczba upadłości będzie rosła w porównaniu do ubiegłego roku (w 2015 roku mieliśmy z tym do czynienia jedynie w marcu i w listopadzie)" - czytamy dalej.