Mimo zapowiedzi poprzednich władz, na krajowych autostradach wciąż obowiązuje tak zwany manualny system opłat. Pieniądze pobierane są na bramkach, co często powoduje utrudnienia w ruchu.

Wiceminister Infrastruktury i Budownictwa Jerzy Szmit mówi, że nowe rozwiązania muszą być wdrożone do 2018 roku. Wtedy kończy się umowa z operatorem systemu ViaToll, który obsługuje samochody ciężarowe. Wiceminister zapewnił, że w pierwsze rozmowy i prace związane z kształtem nowego systemu już się odbyły. Rozwiązania, nad którymi pracuje resort muszą, wyeliminować wszystkie słabości związane z ręcznym systemem poboru opłat. Urzędnicy przyglądają się rozwiązaniom, które funkcjonują w innych krajach europejskich.

Nowy system ma objąć swoim zasięgiem wszystkie autostrady w kraju. Także te zarządzane przez tak zwanych koncesjonariuszy. Ma być prosty i wygodny.

>>> Czytaj też: Rząd szuka pieniędzy na budowę dróg. Brakuje 90 mld zł

Minister Infrastruktury i Budownictwa Andrzej Adamczyk przypomina, że obietnice w tej sprawie składała w 2014 roku minister Elżbieta Bieńkowska. Jednak obietnic tych nie zrealizowano.

Adamczyk przypomniał, że w 2014 i 2015 roku, w czasie letnich wakacji brak nowego systemu spowodował, że konieczne było podnoszenie bramek na autostradach. W zeszłym roku kosztowało to budżet państwa co najmniej 50 milionów złotych. Minister zapowiedział audyt w tej sprawie, który ma wykazać, czy koszty tej operacji nie były wyższe.

Urzędnicy zapowiadają, że po wprowadzeniu nowego systemu będą obowiązywać jednolite opłaty za przejazd autostradami. Dziś każdy administrator drogi ma swój taryfikator, co jest dodatkowym utrudnieniem dla kierowców.

>>> Polecamy: Resort infrastruktury: Nie będzie nowych opłat za autostrady