Debata w Komisji Europejskiej dotycząca praworządności w Polsce bezprecedensowa, ale kilka krajów było już w centrum zainteresowania Brukseli. Dziś komisarze (zapewne ok. 11.00-11.30) omówią sytuację w Polsce na zamkniętym posiedzeniu. Tematem mają być ostatnie zmiany w Trybunale Konstytucyjnym i przyjęta ustawa medialna. Przesłaniem będzie zapewne dialog, a nie rozpoczęcie procedury przeciwko Polsce - powiedział Polskiemu Radiu jeden z wysokich rangą urzędników.

To pierwsza debata o stanie praworządności w unijnym kraju od czasu przyjęcia w marcu 2014 roku specjalnego mechanizmu dotyczącego ochrony państwa prawa. Wcześniej natomiast komisarze nie raz dyskutowali o demokratycznych standardach, czy europejskich wartościach na przykład na Węgrzech, w Rumunii, Bułgarii, nawet we Francji. Za każdym razem jednak chodzi o to samo - o presję na kraj członkowski. Opinie, czy takie postępowanie Brukseli jest zasadne, są podzielone. Niektórzy uważają, że Komisja jako strażnik traktów ma prawo ingerować w wewnętrzne sprawy unijnych państw.

Ekspert londyńskiego instytutu Open Europe, pytany o debatę na temat Polski, jest innego zdania. "Te sprawy powinny być omówione w debacie krajowej, problemy powinny być rozwiązywane z udziałem opozycji i społeczeństwa obywatelskiego. Krytyka z zagranicy jest nie na miejscu. Poza tym Komisja Europejska to ostatnia instytucja, która powinna nauczać o demokracji" - powiedział Polskiemu Radiu Pieter Cleppe.

A Komisja Europejska w ostatnich dniach łagodziła ton i starała się ostrożnie wypowiadać na temat Polski. O tym co zrobi dziś Komisja zdecyduje jej przewodniczący na podstawie przebiegu debaty. Jean-Claude Juncker jest przeciwnikiem obejmowania Polski specjalnym nadzorem.

>>> Czytaj też: Polska traci zaufanie inwestorów. Rządy PiS-u zbierają żniwo