Piotr Liroy-Marzec przygotowuje projekt ustawy, która narzuca rozgłośniom radiowym podniesienie limitu polskich utworów, jakie mają grać w ciągu doby, do 50 proc. Poseł nie zdradza szczegółów, bo – jak mówi – czeka na ostatnie konsultacje. Nie wiadomo, czy regulacje mają objąć wszystkie krajowe stacje radiowe, łącznie z ponadregionalnymi i sprofilowanymi, czy tylko te ogólnopolskie.

– To będzie cały pakiet regulacji dotyczących artystów – twierdzi przedstawiciel ruchu Kukiz’15. Były raper zamierza być bowiem reprezentantem interesów twórców w Sejmie. Pakiet zmian zakłada m.in. zlikwidowanie limitu przychodów objętych 50-proc. kosztami uzyskania przychodów dla twórców i artystów, jaki wprowadzono w 2013 r. – Będziemy też chcieli obniżyć opłaty za imprezy masowe, które windują ceny biletów na koncerty – zapowiada Marzec. Pakiet zmian konsultuje z organizacjami zrzeszającymi artystów, nie tylko muzyków.

Ale plany dotyczące rynku radiowego już wywołują sprzeciw nadawców.

– Pomysł ze zwiększeniem udziału polskojęzycznych tekstów może spowodować odwrócenie się części, zwłaszcza młodych, słuchaczy na rzecz wzrostu popularności zagranicznych serwisów streamingowych – twierdzi Joanna Sołtysiak, dyrektor muzyczna Radia ZET. Spotify czy Deezer podlegają tego typu obostrzeniom.

Obecne przepisy narzucają na stacje radiowe obowiązek grania 33 proc. polskiej muzyki miesięcznie.

– Mowa o utworach z tekstem w języku polskim. Oznacza to, że anglojęzyczne piosenki takich polskich artystów jak Afromental, Margaret, Górniak, DJ Adamus czy Podsiadło, Sistars lub Smolik nie wliczają się w pulę 33 proc. Ten udział został formalnie zapisany, choć i tak większość stacji już wcześniej miała tyle polskiej muzyki na swoich antenach – dodaje Sołtysiak.

Ani polscy artyści, którzy są autorami anglojęzycznych piosenek, ani autorzy utworów instrumentalnych, w tym muzyki elektronicznej, w świetle przepisów do utworów „słowno-muzycznych” w języku polskim się nie zaliczają. Co innego disco polo – nasi rozmówcy twierdzą, że to właśnie twórcy tego gatunku skorzystają na zmianie przepisów.

Stracą zaś sprofilowane rozgłośnie. – Jak miałaby wyglądać playlista np. Radio ZET Chilli? Reprezentacja muzyki, jaką gra ta stacja, w naszym rodzimym języku zdecydowanie nie jest szeroka – zauważa Sołtysiak.

Piotr Marzec tłumaczy, że jego pomysł bazuje na rozwiązaniach z innych krajów, które promują rodzimych artystów. – Obecne zapisy pilnują interesów „majorsów” (największych firm fonograficznych – przyp. red.), którzy są dogadani z rozgłośniami. Wiem coś na ten temat, bo siedzę w tym biznesie od wielu lat. Jeśli nie stoi za tobą wielka wytwórnia płytowa, nie masz szans się przebić do radia. A ci, którzy twierdzą, że polskiej muzyki jest za mało, by zapełnić 50 proc. czasu antenowego, opowiadają głupoty. Wystarczy sobie obejrzeć festiwal wideoklipów Yach Film, by się o tym przekonać. Tu jest Polska, rozgłośnie powinny grać polską muzykę – mówi stanowczo poseł. W jego projekcie ma się również znaleźć zapis regulujący procent premierowych utworów i tych, które pochodzą ze sceny alternatywnej.

– Porównanie z innymi krajami, w których podobne zapisy obowiązują, nie jest uprawnione – twierdzi jednak Adam Czerwiński, dyrektor muzyczny radia RMF FM. I dodaje: – Francuskie stacje radiowe mają dużo większy wybór piosenek. Język francuski jest językiem oficjalnym w 29 krajach i posługuje się nim ponad 600 mln ludzi na całym świecie.

O ile we Francji limit wynosi 40 proc., to już w Niemczech, we Włoszech czy w Szwecji nie ma go wcale. Za to na Białorusi sięga 75 proc.

– To słuchacze powinni decydować o tym, jakich piosenek chcą w radiu – uważa Czerwiński. – Wśród ulubionych piosenek naszych odbiorców udział piosenek w języku rodzimym jest dużo niższy niż 50 proc. – dodaje.

Inne preferencje mają słuchacze Polskiego Radia. – Polacy kochają polską muzykę. W audycjach, takich jak „Piosenka na życzenie” czy „Koncert życzeń”, propozycje słuchaczy w 90 proc. związane są z naszą muzyką – mówi Piotr Sztompke, dyrektor muzyczny Programu 1 Polskiego Radia. Zwiększenia rygorów dotyczących ilości krajowych piosenek w eterze się nie obawia. – W „Jedynce” już teraz ponad 50 proc. muzyki to utwory z polskim tekstem – dodaje.

>>>Czytaj więcej: Pieniądze na dzieci rozdane solidarnie czy liberalnie?

Przepisy dotyczące utworów „słowno-muzycznych” w języku polskim w eterze w ostatnich latach były zaostrzane, bo rozgłośnie obchodziły zapisy i wprawdzie emitowały polski repertuar, ale w większości w godzinach nocnych, kiedy słuchalność jest najniższa. Dlatego doprecyzowano, aby co najmniej 60 proc. z nich była grana w godz. 5–24. ©?