Standard & Poor's ogłosił w piątek decyzję o obniżeniu oceny ratingowej Polski z A- do BBB+ dla długoterminowych zobowiązań w walutach obcych oraz z A/A-1 do A-/A-2 dla odpowiednio długo i krótkoterminowych zobowiązań w walucie lokalnej. Jednocześnie zmieniona została perspektywa ratingu z pozytywnej na negatywną.

Agencja wskazała, że negatywna perspektywa odzwierciedla jej przekonanie, iż "istnieje prawdopodobieństwo co najmniej w 1/3, że rating zostanie dalej obniżony w ciągu 24 miesięcy, jeśli zakwestionowana zostanie wiarygodność polityki pieniężnej lub finanse publiczne znajdą się w stanie gorszym niż obecnie prognozowany". Morawiecki powiedział jednak w sobotnim wywiadzie dla radia RMF FM, że nie obawia się kolejnej obniżki.

"Nie, nie sądzę, myślę, że będą podwyższać z powrotem w ciągu dwóch lat. Jest na to bardzo duża szansa, bo jeżeli jakiś kraj odnosi taki sukces, jak Polska w 2016 i w 2017 roku ma szansę odnieść i to z bardzo wysokim prawdopodobieństwem, że będziemy rośli powyżej nawet 4% PKB, to jest to mocny wskaźnik zdrowia gospodarczego" - powiedział wicepremier. 

Podkreślił, że rząd nie jest "całkowicie" zaskoczony tą decyzją. Od kilku miesięcy takie sygnały pojawiały się ze strony różnych agencji, w szczególności ze strony Standard & Poor's, przede wszystkim wiążące się z sytuacją geopolityczną, dodał.

"Wokół nas na pewno w szerszym otoczeniu nie jest tak spokojnie, jak byśmy sobie tego życzyli i to się odzwierciedla na ratingach. Dość powiedzieć, że nasz rating jest cały czas wyższy niż rating Włoch, bardzo potężnego państwa zachodnioeuropejskiego, jest na poziomie dokładnie takim jak Hiszpania. Całe to obniżenie nie jest jakimś sygnałem, który jest bardzo niepokojący" - ocenił Morawiecki.

"Tak naprawdę w ocenie stabilności gospodarki bardzo ważne jest również to, jaki jest wzrost gospodarczy w perspektywie najbliższych paru lat, jakie są instytucje. Tutaj ta agencja zasygnalizowała jakiś niepokój co do niezależności instytucji. Ja bym chciał z całą mocą podkreślić, że rząd Polski respektuje i będzie respektował niezależność banku centralnego, w tym przypadku jest to bardzo ważny partner gospodarczy, który również utrzymuje stabilność i złotówki, i polskiej gospodarki" - zadeklarował też wicepremier.

Wskazał, że najważniejsze w sytuacji oceny gospodarczej są fundamenty gospodarcze, które u nas są silne, a będą jeszcze silniejsze. Według niego, właśnie mocne fundamenty Polski sprawiły, że druga z tych kluczowych agencji - Fitch Ratings - nie obniżyła nam wczoraj ratingu.

"Mam nadzieję, że sytuacja będzie się bardzo szybko stabilizować, że ludzie zobaczą w poniedziałek i wtorek, że nie ma jakiegoś dalszego niepokoju, a w krótkiej perspektywie, jeżeli euro jest po 4,50 zł to też chciałem zauważyć, że jest to dobrze dla polskich eksporterów - oni po raz pierwszy od 27 lat, widzimy że w okresie 12-miesięcznym już jest nadwyżka handlowa i myślę, że będziemy mieli nadwyżkę handlową w tym roku. To jest bardzo dobra wiadomość dla gospodarki polskiej" - podsumował Morawiecki.

Komentując wcześniej decyzję S&P, Ministerstwo Finansów napisało, że jest ona "niezrozumiała z punktu widzenia analizy ekonomicznej i finansowej". Według resortu, decyzja ta jest sprzeczna z ocenami pozostałych agencji ratingowych, największych międzynarodowych instytucji finansowych oraz uczestników rynków finansowych i jest tym bardziej niezrozumiała, że nie została poprzedzona zmianą perspektywy oceny ratingowej, która przed decyzją agencji S&P była pozytywna.

Po decyzji S&P swoją ocenę wydała agencja Fitch. Utrzymała ona rating Polski na dotychczasowym poziomie A- oraz A (odpowiednio dla zobowiązań w walutach obcych i w walucie krajowej) z perspektywą stabilną, natomiast agencja Moody's, mimo wskazania 15 stycznia br. jako możliwej daty ogłoszenia oceny ratingowej Polski, nie widziała powodów do przygotowania i publikacji nowego raportu zawierającego analizę polskiej sytuacji, jak podkreślił resort finansów.