W Centrum Wsparcia Imigrantów w Meilli przebywa 1200 osób - dwukrotnie więcej niż jest tam miejsc. Większość z nich to uchodźcy z Syrii. Jednak nie wszyscy chcą prosić o azyl w Hiszpanii. Wielu domaga się przewiezienia do innych krajów Unii Europejskiej, do których wcześniej dotarli członkowie ich rodzin. Ponieważ ich prośby nie zostały wysłuchane, 15 uchodźców odmawia przyjmowania posiłków. Skarżą się też, że granicę między Marokiem a Melillą przekraczają tylko ci Syryjczycy, których stać na opłacenie mafii.

W obronie strajkujących stanęła katolicka Fundacja Prodein. "To nie przejście graniczne, tylko miejsce handlu. Masz 3 tysiące euro, przechodzisz. Masz tysiąc euro - zostajesz" - informuje Jose Palazon z Prodein.

Członkowie fundacji opiekują się strajkującymi Syryjczykami i informują o przebiegu protestu w sieciach społecznościowych. Donoszą też, że każdego dnia przejście graniczne przekraczają kolejni Syryjczycy - ale tylko, ci którym na to pozwala mafia.

>>> Czytaj też: Były premier Bawarii: Merkel niszczy Europę. Ta decyzja wywołała absolutny kryzys