Prognozy przewozowe i przychodowe są obiecujące (patrz ramka). Do tego pojawił się nowy czynnik: wynik może wystrzelić, jeśli przewoźnikowi uda się wyegzekwować potężne kary naliczone dwóm dostawcom taboru.

– Z Alstomem już jesteśmy w arbitrażu, z Pesą zapewne będziemy – przyznaje Jacek Leonkiewicz, prezes PKP Intercity.

Arbitraż to sąd rozjemczy – metoda rozwiązywania sporów prawnych bez udziału sądu powszechnego. Rozpoznanie sprawy odbywa się szybciej, orzeka specjalista w danej dziedzinie, a postępowanie jest poufne.

Konflikt PKP Intercity z Alstomem zaczął kiełkować w maju 2014 r., kiedy minął termin dostarczenia pierwszego z Pendolino wraz z wymaganą homologacją do 250 km/h. – Nie udało się. W Polsce nie było też jednak wtedy przepisów pozwalających na kursowanie z prędkością powyżej 160 km/h i na homologację takiego taboru. Te weszły w życie 25 lipca 2014 r. – przypomina Marcel Klinowski, szef zespołu ds. transportu Stowarzyszenia Republikanie.

Drugi problem: producent zobowiązał się, że dostarczy Pendolino z dopuszczonym na terenie Polski systemem sterowania ruchem – tzw. ETCS poziomu drugiego. W Polsce nie było jednak ani jednego odcinka torów PKP z ERTMS 2, który mógłby posłużyć do testów i homologacji. To była gratka dla prawników. Według Marcela Klinowskiego rozwiązaniem mogło być anektowanie umowy i zmiany harmonogramu dostaw. Ale spółka PKP Intercity wybrała wariant kolizyjny: zapowiedziała, że nie odbierze pociągów bez homologacji i zaczęła naliczać kary umowne. Ostatecznie w październiku 2014 r. obie strony zdecydowały przenieść sprawę kar – w formie gwarancji bankowej – do Sądu Arbitrażowego przy Krajowej Izbie Gospodarczej. Pendolino zaczęły wozić pasażerów, a spór toczył się w tle.

Rozstrzygnięcie spodziewane jest w tym roku. Kwota sporu nie jest oficjalnie podana. Alstom odmawia komentarzy. Prezes IC Jacek Leonkiewicz stwierdził jedynie, że chodzi o „spore pieniądze”. W 2014 r. ówczesny prezes Marcin Celejewski powiedział jednak, że łączna wysokość kar dla Alstomu może wynieść nawet 15 mln euro.
Zwykle arbitraż nie kończy się zasądzeniem całej kwoty. Alstom na pewno podniesie argument, że przy kontrakcie na 20 pociągów Dart polskiej Pesy przewoźnik był bardziej elastyczny, np. przesuwając terminy dostaw z 30 października na koniec roku.

I to właśnie z Pesą zapowiada się drugi arbitraż z powodu poślizgu w dostawie pociągów Dart. Zadanie było prawie niewykonalne: Pesa miała tylko 13 miesięcy na dostarczenie 20 składów, mimo że pociąg musiał zostać zaprojektowany od podstaw.

– Na razie odebraliśmy 15 pociągów Dart, z czego w ruchu jest siedem. Od następnego weekendu w ruchu będzie dziewięć – wylicza Beata Czmerajda z PKP IC.
Wszystkie darty będą na trasach dopiero wiosną. A licznik tyka. Według kontraktu kary naliczane są od 14 grudnia w wysokości 0,2 proc. ceny każdego pojazdu (to ponad 80 tys. zł dziennie od pociągu). W spółce usłyszeliśmy, że w wariancie maksymalnym za równowartość kar mogłaby sobie kupić dwa pociągi (to ponad 100 mln zł).

Prezes Pesy Tomasz Zaboklicki zasugerował, że sprawy kar umownych mogą trafić do arbitrażu.

Pendolino i Dart są elementami programu wymiany taboru PKP Intercity, który jest w sumie wart 5,5 mld zł.

>>> Czytaj też: Europa zamyka ranking najlepszych linii lotniczych na świecie