Żeby zrozumieć, jak bardzo zwykli Rosjanie cierpią w wyniku spadającej ceny ropy, wystarczy spojrzeć na wskaźnik nędzy, który jest sumą stopy bezrobocia i inflacji. Jeszcze w lutym 2014 r. wskaźnik ten kształtował się tu poziomie 11,7 proc. Do grudnia 2015 indeks wzrósł do prawie 19 proc. Wynik na takim poziomie stawia Rosję, jednego z największych pod względem wielkości producentów ropy na świecie, w jednym szeregu z targanym niepokojami Egiptem czy Argentyną, która po bankructwie nadal ma gigantyczne kłopoty finansowe.

Spadająca cena ropy wpłynęła negatywnie na każdy aspekt rosyjskiej gospodarki. Rubel słabnie, a ceny konsumpcyjne rosną. Inflacja trzykrotnie przekracza cel banku centralnego wyznaczony na poziomie 4 proc. Jako, że Rosja jest importerem netto wielu towarów, tak gwałtowny wzrost cen dóbr importowych znacząco przyczynił się do upadku rubla, czego efektem był skok inflacji. I w tym momencie koło się zamyka. "Inflacja zjada znaczącą część zarobków Rosjan, co oznacza, że mają coraz mniej pieniędzy, dodatkowo spadek cen ropy sygnalizuje, że inflacja prawdopodobnie nie będzie spadać tak szybko, jak wielu z nich przewiduje," powiedział Tomasz Noetzel, analityk Bloomberg Intelligence.

Tim Love, menedżer inwestycyjny firmy GAM z Londynu, uważa, że historia Rosji jest w istocie historią cen ropy naftowej. Taniejąca ropa napędza wzrost inflacji i topi rubla oraz wpływa na osłabienie gospodarki zadając wiele bólu Rosjanom. Zgodnie z tym twierdzeniem, cykl gospodarczy w Rosji idzie w ślad za ceną ropy Brent, a ta, niestety dla Rosji, spadła do około 30 dol. w 2016 roku z ponad 100 dol. w roku 2010.

Wskaźnik nędzy po raz pierwszy wyliczono w 1970 roku, w erze stagflacji i wysokiego bezrobocia. Jednak dziś indeks ten nadal może być użytecznym narzędziem do zbadania takich państw jak Rosja, które są nadmiernie uzależnione od jednego dobra. Rosja ma czwarty najwyższy odczyt wskaźnika ubóstwa wśród największych gospodarek rynków wschodzących. Roczna stopa inflacji? Prawie 13 proc. Bezrobocie? Blisko 6 proc.