Minister Macierewicz też kwestionował sens zakupu śmigłowców argumentując, że pieniądze z kontraktu powinny trafić do fabryk działających na terenie Polski. Wczoraj pojawiły się informacje, że decyzja już zapadła i Polska miałaby kupić tylko kilka śmigłowców, a nie 50, jak zapisano w przetargu.

Szef MON w rozmowie z dziennikarzami w Amsterdamie tego nie potwierdził, ale poinformował o zbliżającym się finale negocjacji z Francuzami. „Mam przekonanie, że takie porozumienie jest już na stole. Być może będziemy musieli jeszcze jakieś szczegóły doprecyzować, chcemy zamknąć sprawę w najbliższych dniach” - powiedział Antoni Macierewicz.

Pytany, czy porozumienie jest po jego myśli, odpowiedział - mam nadzieję. „Ale tu nie chodzi o moją myśl. Tu chodzi o interes Polski, polskich robotników i polskiej gospodarki. Wzmacniamy polską armię i polski przemysł” - dodał minister Macierewicz.

>>> Czytaj też: Hybryda z Newagu. Polska firma wyprodukuje elektryczno-spalinowy pociąg

"Jestem przekonany, że Ministerstwo Obrony powinno skorzystać z uproszczonej procedury wyboru dostawcy dla wojska, jest taka możliwość prawna. Można wykorzystać np. drogę zapytania ofertowego, niekoniecznie zaś długiej procedury przetargowej" - powiedział "Rzeczpospolitej" Michał Jach, poseł Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczący Komisji Obrony Narodowej w Sejmie.

Zakup 50 śmigłowców wielozadaniowych jest jednym z największych postępowań w ramach programu modernizacji polskiej armii. MON w postępowaniu zakwalifikował do sprawdzeń weryfikacyjnych śmigłowiec oferowany przez konsorcjum Airbusa - "Program EC-725 Caracal-Polska". Do przetargu przystąpiły także zakłady PZL-Świdnik, należące do włosko-brytyjskiej grupy AgustaWestland, ze śmigłowcem AW149 oraz Sikorsky z PZL Mielec ze śmigłowcem S70i Black Hawk.

Francuzów chce też wygryźć PZL-Świdnik. Skierował do sądu pozew przeciw MON. Więcej na ten temat tutaj.