Jeśli porozumienie z Turcją, którego celem było zatrzymanie napływu imigrantów, nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, to Niemcy mogą zamknąć swoje granice już w marcu – uważa Prouza. Jak dodaje czeski dyplomata, taki krok ze strony Berlina pociągnie za sobą inne kraje i na zasadzie „efektu domina” państwa Unii Europejskiej zawieszą strefę Schengen.

„Jeśli porozumienie z Turcją okaże się nieskuteczne, pojawi się pytanie, czy chcemy, aby zamknięcie granic dokonało się w chaotyczny, powodujący wiele konfliktów sposób, czy też w sposób uporządkowany?” – pyta Tomas Prouza.

„Sposób uporządkowany” oznaczałby w opinii Prouzy uznanie północnej granicy Grecji za drugą linię obrony i właściwie jedyną, jaką Unia posiada. Czechy opowiadają się za rozwiązaniem „uporządkowanym” – argumentował w środę w wywiadzie Prouza.

>>> Czytaj też: Waży się przyszłość strefy Schengen. Grecja ma 3 miesiące na poprawę

Kolejny milion imigrantów w 2016 roku

Kraje Unii Europejskiej spodziewają się, że w 2016 roku na Stary Kontynent przybędzie około miliona imigrantów. W Brukseli na przyszły tydzień jest planowany kolejny miniszczyt w sprawie kryzysu migracyjnego. W czwartek, jeszcze przed spotkaniem przywódców 28 krajów, ma dojść do narady kilkunastu państw, które godzą się na dobrowolne przesiedlenie uchodźców z Turcji. W tej grupie nie ma Polski. Dyplomaci przyznają, że jest to potwierdzenie podziałów panujących w Unii.

Jeśli dojdzie do spotkania, to byłby to już trzeci miniszczyt i ponownie gospodarzem będzie Austria. Tworzy się wąskie grono państw, które - jak się spekuluje - mogłyby w przyszłości korzystać z dobrodziejstw strefy Schengen i hojnych funduszy z unijnego budżetu.

Przywódcy, między innymi Niemiec, krajów Beneluksu, Szwecji, mają ustalać szczegóły przyjęcia uchodźców z Turcji, w której obecnie jest ponad 2,5 miliona uciekinierów z Syrii, oraz z Iraku. Mówi się, że te państwa mogłyby przyjąć rocznie od dwustu pięćdziesięciu tysięcy do trzystu tysięcy osób. W zamian te kraje oczekują od Ankary, że zamknie granice i zatrzyma falę migrantów, próbujących przedostać się do Europy.

Niektóre państwa chcą iść jeszcze dalej i odsyłać do Turcji tych, którzy nielegalnie przedostali się do Europy i którym nie przysługuje międzynarodowa ochrona. Z nieoficjalnych informacji wynika, że władze w Ankarze ten pomysł odrzuciły, a także ponawiają presję na Unię, by zwiększyła swoje wsparcie, gdyż 3 miliardy euro na dwa lata to dla nich niewystarczająca suma.

Źródło: Bloomberg/IAR