- Spadek cen ropy obniży bogactwo narodowe Norwegii – stwierdził Oeystein Olsen w swoim dorocznym przemówieniu w Oslo. Fundusz zgromadził zawrotną sumę 810 miliardów dolarów, głównie dzięki boomowi na rynku ropy naftowej. Norweski fundusz jest największy na świecie. Ekonomiści ostrzegają przed zwiększaniem z niego wydatków, jako środek złagodzenia skutków kryzysu w Norwegii.

Niestety oczekiwania społeczeństwa Wikingów są inne. Ludzie nie zamierzają oszczędzać, a cięcia socjalne nie wchodzą w grę. Wczuwając się w nastroje rząd w Oslo ogłosił w październiku 2015 roku, że wspomoże budżet kwotą 4,9 mld koron, czyli 570 mln dolarów.

W obliczu zmian w światowej gospodarce, Norwegia będzie musiała teraz zweryfikować swoje wydatki publiczne. Norweski rząd przyjął dobrowolną zasadę, która zakłada, że wykorzystanie pieniędzy z funduszu w budżecie państwowym jest uzależnione od prognozowanej stopy zwrotu. Do tej pory, wydatki te były co roku zwiększane, bo fundusz rósł w imponującym tempie. Jak informował Forsal.pl: jeszcze w 2014 roku rządząca koalicja zapowiedziała, że w 2015 roku wykorzysta z funduszu rekordowe 164 mld koron (21,8 mld dol.), czyli około 3 proc. wartości funduszu. Ale sytuacja się zmieniła diametralnie.

Fundusz rósł głównie dzięki dochodom z ropy naftowej i gazu ziemnego. W ciągu dwóch lat ceny za baryłkę ropy spadły z 100 dolarów do 30 dolarów.

Norwski fundusz majątkwoy

Norwski fundusz majątkwoy

źródło: Materiały Prasowe

Już w maju 2015 roku Olsen ostrzegał: przy cenach ropy w okolicy 60 dol. za baryłkę, transfery do funduszu majątkowego mogą się zatrzymać. Teraz cena ledwo przekracza 30 dolarów.

Kłopoty zaczęły się już w pierwszym kwartale 2015 roku do norweskiego funduszu napłynęło najmniej nowego kapitału od 16 lat. Ministerstwo Finansów wpompowało w fundusz jedynie 5 mld koron (662,5 mln dol.). Dla porównania, w trzecim kwartale 2008 roku, po tym jak ceny ropy wystrzeliły w górę do ok. 147 dol. za baryłkę, resort finansów przekazał do funduszu 128 mld koron.

>>>Czytaj więcej: Norweski fundusz majątkowy topnieje. Strata największa od czterech lat

Kłopoty ma również norweska waluta. Nurkujące ceny ropy pociągnęły też w dół koronę. Od 2014 roku straciła 14 proc. na wartości. Olsen poinformował, że bank centralny ma możliwość obniżenia stóp procentowych. W przeciwieństwie do wielu banków na świecie Norwegowie nie mają ujemnych stóp procentowych. Mamy większe pole manewru – stwierdził Olsen.

Struktura funduszu powinna wyglądać następująco: akcje około 60 proc., obligacje 35 proc., a nieruchomości 5 proc.. I choć zarządzający funduszem kierują się głównie globalnymi indeksami, istnieje pewna swoboda w inwestowaniu.

Norwegia pozyskuje pieniądze dla funduszu z podatków pochodzących z ropy i gazu, praw własności do złóż naftowych i dywidendy z 67 proc. udziału w Statoil, największej w kraju firmie. Norwegia jest największym europejskim producentem ropy i gazu. Fundusz inwestuje za głównie granicą, żeby nie dopuścić do podsycania inflacji w kraju.

Pierwsze pieniądze trafiły do funduszu w 1996 roku. Po raz pierwszy zainwestował w akcje w 1998 roku, w rynki wschodzące w 2000 roku, a w nieruchomości w 2011 roku, żeby zwiększyć stopy zwrotu i zabezpieczyć majątek. Obecnie norweska karta się odwróciła.