Według niego, bez względu na scenariusz rozwoju sytuacji, kluczowym elementem jest normalizacja relacji między zarządem spółki, a akcjonariuszami, a w szczególności Best. 

"Obecnie Kredyt Inkaso znajduje się w stanie konfliktu w akcjonariacie. Szanse, by ktokolwiek z zagranicy wybierał się do Polski 'na wojnę' oceniam jako zerowe. Poza Bestem w Polsce nie widzę już podmiotów, które mogłyby uczestniczyć w takim konflikcie. Kruk mógłby być zainteresowany, ale tylko portfelem co równoznaczne jest z anihilacją Kredyt Inkaso jako firmy. Mogłoby być to rozwiązanie dla akcjonariuszy finansowych, bo większość z nich w podobnym stopniu uczestniczy w obu podmiotach, w jakimś przybliżeniu strata z jednej inwestycji dałaby zysk w drugiej" - powiedział Górnik w rozmowie z ISBnews.

W jego ocenie, wydarzenia ostatnich tygodni, a więc zarzuty podniesione przeciwko działaniu spółki, rezygnacja przewodniczącego rady nadzorczej, później jej wycofanie, niespodziewany zamiar powołania zarządu na kolejną kadencję, wyglądają co najmniej zastanawiająco, stoją w sprzeczności z dotychczasowym wizerunkiem spółki - stabilnej i przewidywalnej.

Do wygaśnięcia mandatu obecnego zarządu zostaje kilka miesięcy. Jutro, tj. 3 marca, zbiorą się na posiedzeniach dwie rady nadzorcze Kredyt Inkaso, które mają zdecydować o składzie zarządu tej spółki. Istnieją dwie rady, ponieważ akcjonariusze i menedżerowie Kredyt Inkaso są w permanentnym konflikcie - strony nie uznają składu tego ciała statutowego i twierdzą, że konkurencyjny skład rady nadzorczej jest niezgodny z prawem. 

>>> Czytaj też: Zarząd Kredyt Inkaso utracił zaufanie największego akcjonariusza

"Wydaje się, że dla czystości sprawy warto rozwiać wątpliwości, by nie kreować decyzji w atmosferze zarzutów. Nie jest przecież problemem powołanie przez radę nadzorczą niezależnego od stron konfliktu audytora, który oceni sytuację, potwierdzi lub rozwieje stawiane zarzuty, a może nawet przedstawi opinię o najlepszej dla wszystkich akcjonariuszy drodze rozwoju spółki. Bez względu na scenariusz rozwoju sytuacji kluczowym elementem jest normalizacja relacji między zarządem spółki a akcjonariuszami, a w szczególności Best" - podkreślił Górnik.

Założyciel Kredyt Inkaso uważa, że spośród trzech możliwych scenariuszy dla spółki najbardziej prawdopodobnym obecnie jest fuzja z Bestem, który posiada ok. 33% akcji Kredyt Inkaso i doprowadzi do połączenia przedsiębiorstw. Stanie się to po zmianie składu zarządu Kredyt Inkaso i zastąpieniu go zarządem co najmniej neutralnym wobec Best oraz idei fuzji.

"Obecny zarząd Kredyt Inkaso odstąpił przecież od rozmów w sprawie połączenia, w mediach komunikuje wrogą postawę wobec Best, który jest kluczowym akcjonariuszem z de facto prawem veta na walnym zgromadzeniu. Wydaje się na bazie publicznych doniesień, że na dzień podejmowania decyzje te miały wysoki stopień racjonalności, odbierane były jako element gry negocjacyjnej. Ale teraz widać, że istotnie ograniczają możliwość działań zarządu w interesie wszystkich akcjonariuszy - jednak w rozumieniu nie szeregu indywidualnych interesów, ale jednego interesu zbiorowego - uwzględniającego także interes Besta. Widzę tu jednak ryzyko wielomiesięcznego konfliktu prawnego między stronami. W branży nie byłaby to nowość - przypomnijmy sobie sytuację w Cash Flow" - podkreślił Górnik.

I dodał, że brak szybkiej reakcji akcjonariuszy czy rady nadzorczej w kierunku normalizacji relacji zarząd-akcjonariusz będzie pogłębiać kryzys z negatywnymi skutkami nie tylko dla Besta, ale na równi dla pozostałych akcjonariuszy.

>>> Czytaj też: Kruk nie odpuszcza. Nadal jest zainteresowany przejęciem Kredyt Inkaso

Drugie głośno dyskutowane obecnie rozwiązanie dla KI to pozyskanie inwestora branżowego, który kupi akcje od akcjonariuszy finansowych. Górnik podkreślił jednak, że z jego doświadczenia doradczego z ostatnich lat wynika, że oczekiwania inwestorów branżowych znacznie rozmijają się z ofertą, jaką spółki mają do zaproponowania. Ponadto, wszyscy naprawdę zainteresowani zagraniczni inwestorzy już zrealizowali swoje plany inwestycyjne na polskim rynku: B2Holding w Ultimo, Hoist w Navi, Lindorff w Casus, PRA w DTP (transakcja w trakcie), a firmy takie, jak EOS czy Intrum Justitia są już obecne na polskim rynku wierzytelności samodzielnie.

"Niefortunność tezy o możliwym pozyskaniu zagranicznego inwestora potwierdza fiasko procesu sprzedaży zainicjowanego w 2015 roku przez Kredyt Inkaso. Wątpię, by kwestią była tu tylko cena. Pamiętajmy także, że inwestora poszukuje obecnie także GetBack i zapominany w Polsce, ale obecny w regionie czeski APS, nie mówiąc już o szeregu mniejszych firm" - uważa założyciel KI.

W jego ocenie, negatywny wpływ na zainteresowanie inwestora branżowego - polskiego czy zagranicznego - ma również strategia przyjęta przez zarząd Kredyt Inkaso, która polega na serwisowaniu portfeli będących „na książce" stron trzecich.

Trudno, by inwestor był szczęśliwy z faktu obsługi portfeli jego konkurenta, dodał. 

>>> Czytaj też: Nie będzie połączenia spółek windykacyjnych. Kredyt Inkaso wypowiedziało umowę

Trzeci scenariusz dla Kredyt Inkaso to bardzo wrażliwe na koniunkturę na rynku finansowym pozostanie podmiotem niezależnym.

"Uważam, że jest to sprzeczne z oczekiwaniami akcjonariuszy finansowych, którzy chcą zrealizować zyski z inwestycji w Kredyt Inkaso i sprzedać akcje. A akcjonariusze finansowi mają bardzo duży udział w akcjonariacie spółki - ponad 50% w kapitale" - zauważa Górnik.

Pozostanie samodzielnym podmiotem to - jego zdaniem - najtrudniejszy ze wszystkich scenariuszy, ponieważ wymaga od obecnych akcjonariuszy finansowych realizacji strategii wojennych, świadomego głębszego zaangażowania długoterminowego, akceptacji być może wyniszczającego długotrwałego konfliktu z Bestem i przede wszystkim albo wizji wyjścia, albo trwałego akcjonariatu, na wzór np. Kruka. Poza tym, w sytuacji konfliktu komunikowanego nawet w gazetach trudno pozyskać finansowanie obligacyjne na zakup kolejnych portfeli wierzytelności - dowód to cena ostatniej emisji długu