Forex nie ma dobrej prasy, a pan próbuje pokazać rzetelnych brokerów?
Marcin Wenus: Chcemy to zrobić właśnie dlatego, że pojawiło się wiele oszukańczych firm. To podmioty zwykle zarejestrowane w rajach podatkowych, bez regulacji udające tylko to, że je mają. Warto sprawdzać czy taki podmiot jest notyfikowany przez KNF. Natomiast nie można powiedzieć, że np. brokerzy z Wielkiej Brytanii zawsze będą super, a ci z Cypru nie. Zresztą po aferze z IronFX cypryjski nadzór wziął się do roboty czego efektem są odbierane i zawieszane licencje oraz kary finansowe. Czerwona lampka powinna nam się zapalić jeśli odbierzemy telefon od firmy, w której nie zostawialiśmy danych, a osoba która dzwoni ma dla nas akurat super ekstra okazję. Pytajmy wtedy jasno o regulację, siedzibę i to czy firma ma pozwolenie na działalność w Polsce.

A co jest złego w zagranicznej firmie, która oferuje swoje usługi w naszym kraju?
Nie chcę generalizować, ale brokerzy, których mam na myśli, zmieniają postrzeganie Forexu. Dziś nie są to już tylko waluty, ale i kontrakty na surowce, indeksy i akcje. Oferta jest ogromna, a zagraniczne firmy, ale również nasi polscy brokerzy pozwalają na zawieranie pozycji na setkach, a czasami tysiącach instrumentów. Podstawowa giełdowa zasada mówi graj z trendem, polska giełda spada, więc co ma zrobić inwestor, który chce być aktywy? Powinien szukać rynków, na których trend cały mu sprzyja. A naprawdę da się takie znaleźć – wystarczy spojrzeć teraz na Złoto. Mamy duży impuls wzrostowy i spore szanse na umocnienie, dlaczego więc nie poszukać instytucji pozwalającej nam przy niskich kosztach grać na zwyżkę tego kruszcu?

W porządku. Ale wciąż mnie pan nie przekonał. Szczególnie, że wielu przypomina sobie styczeń zeszłego roku i gigantyczny skok kursu franka szwajcarskiego. Klienci, którzy inwestowali, uważają, że brokerzy ich oszukali
Broker najczęściej jest tylko pośrednikiem pomiędzy klientem, a dostawcą płynności. To co wydarzyło się w styczniu 2015 roku było prawie niemożliwe. Wyobraźmy sobie sytuację, że na tradycyjnej giełdzie nie mamy widełek cenowych. W naszym portfelu mamy kontrakty na akcje KGHM po 58 złotych każda. Gdyby nagle duży inwestor (albo ich grupa) wysłał zlecenie sprzedaży należących do niego akcji po każdej cenie to bardzo szybko pojawiła by się cena 1 gr. Nasza strata wyniosłaby około 10-cio krotność zainwestowanej sumy. To samo było na rynku walutowym w styczniu 2015. Powstała próżnia w zleceniach kupna, a transakcje domykały się na irracjonalnych poziomach. I to nie był problem jedynie indywidualnych inwestorów, największy broker świata FXCM wciąż ma problemy finansowe powstałe po tym wydarzeniu.
Do tego nieco upraszamy sprawę. Mówi się o tych kilku brokerach i przypadkach gdzie ludzie sporo stracili. Nic nie mówimy, o tych którzy zarobili, a także o brokerach, którzy przyjęli straty klientów na siebie. A było tak w przypadku ponad 90% brokerów. Podajmy też chlubne przykłady Admiral Markets czy Dukascopy Bank (nomen omen szwajcarski broker), którzy na długo przed tą sytuacją obniżyli dźwignię na Franku szwajcarskim chroniąc inwestorów przed taką sytuacją. Zresztą działy zarządzania ryzykiem podejmują takie decyzje w przypadku instrumentów, które stają się bardziej ryzykowne np. rubla.

Zmienność to jednak chleb powszedni każdego inwestora na rynku Forex. Poza tym tylko 20 proc. zarabia.
W USA na Forexie zarabia 30 proc. To dane brokerów, którzy są kontrolowani więc nie ma tu miejsca na manipulację. To pokazuje jak ważna jest edukacja i przejrzystość rynku. Naprawdę moim marzeniem jest żeby w Polsce nie było nierzetelnych firm, a większość inwestorów zarabiało. Zresztą rynki kapitałowe to biznes jak każdy inny. Czy to na giełdzie, czy to na walutach, czy to na indeksach, czy to prowadząc firmę większość traci czy też zmuszona jest zamknąć interes. Natomiast każdy z nas chce być na miejscu tych, którym się udało i wszyscy do tego dążymy.

Polskie dane są też nieprecyzyjne bo wielu jest takich inwestorów, których rachunki nie są nigdzie zgłoszone. Trudno oczekiwać, że broker z Cypru, Giblartaru, czy Wielkiej Brytanii poda konta polskich klientów. Do tego trzeba dodać fakt iż wiele osób zakłada małe rachunki u kilku brokerów i tracąc te kilkaset złotych u każdego z nich pogarsza statystykę, bo inwestorzy zarabiający mają raczej jeden duży rachunek.
Jaka może być wielkość rynku niezgłoszonych brokerów . Ostro wdzierają się do Polski nachalnymi reklamami: „zanim wyjdziesz do kuchni, zarobisz 2000 dolarów”
W tych reklamach linia przesady już dawno została przekroczona. Oszuści z oferowania inwestycji walutowych przerzucili się ostatnio na reklamowanie dużych IPO. Było Ferrari, był Twitter, a przecież to nie ma nic wspólnego z rynkiem walutowym. Trzeba to jasno powiedzieć. To są oszuści, którzy pod marką produktów finansowych chcą od nas wyciągnąć pieniądze. Dodajmy, że oni są w każdym dziedzinie od kredytów, przez naukę języków po produkty do odchudzania.

Dlatego konferencja FxCuffs?
Organizujemy spotkanie branży. Chcemy pokazać wiarygodnych brokerów, nauczyć Polaków inwestowania na tym rynku ale przede wszystkim wykształcić odpowiedzialność za podejmowane decyzje. W konferencji oraz targach brać będą udział przedstawiciele polskich banków i brokerów, światowych firm inwestycyjnych, ale także firm takich jak Google, Oracle czy Twitter.
Naszym celem jest stworzenie platformy wymiany opinii, pomysłów oraz umożliwiającej networking. Profesjonaliści z branży będą mogli zapoznać się z produktami dostawców płynności, technologicznych start-up’ów, podmiotów przetwarzających płatności oraz tworzących oprogramowanie niezbędne do funkcjonowania profesjonalnej platformy brokerskiej. Połączenie tych dwóch światów ma stworzyć idealne warunki zarówno dla inwestorów detalicznych, jak i dla przedstawicieli branży. Walczymy też o miejsca pracy w Polsce i zachęcamy brokerów oraz firmy z branży do zakładania filii w Polsce. Wystarczy podać przykład technologicznej firmy PFSOFT, która była obecna na FxCuffs 2015 i niewiele później otworzyła oddział w Polsce. W tym roku firm będzie jeszcze więcej i liczę, że dzięki nam pojawią się kolejne inwestycje.Konkurs FxCuffs ma na celu wyróżnienie najważniejszych podmiotów na polskim i międzynarodowym rynku kapitałowym, które najsilniej przyczyniły się do rozwoju świadomości inwestorów oraz budowania produktów i usług najwyższej jakości. FxCuffs 2016 wyróżni podmioty w kilkunastu różnych kategoriach – w pierwszej części głosowania swoich faworytów wybierali inwestorzy detaliczni, w finałowej grupie decyzję podejmuje natomiast Kapituła składająca się z doświadczonych ekspertów rynkowych.

Co jest ciekawego w Forexie?
Możliwość obserwowania i reagowania na trendy światowe. Bo to one napędzają poszczególne waluty czy surowce. My zamykamy się nieco w swoim małym świecie, a dla przykłady Złotówka jest dla świata bardziej egzotyczna niż Peso meksykańskie czy indyjska Rupia. Z kolei nasze największe spółki to w większości zaledwie średniaki w skali światowej. Co nie znaczy, że nie należy inwestować na GPW, sam to robię i uważam, że długoterminowe inwestowania w wartość na naszym rynku, ma jak najbardziej sens.

Czyli przewidujemy czy ropa będzie po 30 czy 32 dolary?
Tego się nie da przewidzieć. Trudno ocenić co się wydarzy w Rosji, czy w Iranie zwiększą wydobycie. W dłuższym terminie oczywiście Ropa powinna rosnąć, tak samo jak pozostałe surowce. Natomiast już niejeden inwestor sądził przy 60 USD, że niżej być nie może. Na rynkach zawsze może być niżej i zawsze może być wyżej. Nawet osoby, które kupują akcje po 1gr, mogą doświadczyć resplitu (czyli połączenia np. 100 akcji w jedną) i stracić.
Teraz ciekawa sytuacja jest na Funcie szterlingu, który w wycenie do Dolara, znajduje się na poziomie najniższym od 2009 roku i bliski jest spadku do poziomów niewidzianych od lat 80, kiedy pobijał niechlubne rekordy.

W takim razie jak wygrać na rynkach kapitałowych? Są one często traktowane jak kasyno.
Jeśli potraktujemy rynki finansowe jak kasyno, to my chcemy być kasynem. W każdej pozycji chcemy mieć 50,5 proc. szansy. W długim terminie zawsze wygramy. Ja traktuję to jako dokładanie cegiełek, które zwiększają nasze szanse na zarabianie. Podstawą jest tu odpowiednie zarządzanie kapitałem, do tego dokładamy cegiełkę w postaci grania z trendem, dobierania pozycji, które niosą za sobą większy potencjał zarobku niż straty, instrumentów za którymi stoją solidne fundamenty. Na rynkach kapitałowych naprawdę da się zarabiać, ale jeśli ktoś myśli że jest to zabawa i nagle zarobi fortunę, to niestety skończy się to dla niego bolesną porażką.

Forsal jest patronem medialnym konferencji FxCuffs w Krakowie.