Swoją opinię argumentuje tym, że przy obecnym poziomie cen branża nie jest dochodowa. Producenci tracili bowiem w zeszłym roku na wyprodukowaniu każdej baryłki średnio po 3 dol. Nawet pomimo tego, że rozpaczliwie cięły koszty.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna widzi dla ropy „światełko w tunelu”. To wynik odbicia cen na kontrakty terminowe na ropę Brent, które osiągnęły wartość 41 dol. za baryłkę.

Analitycy ostrzegają jednak, że to jedynie krótkotrwałe odbicie, które zakończy się w momencie, gdy surowiec osiągnie cenę, po której producenci będą mogli spokojnie wydobywać. Powtórzyłby się tym samym scenariusz z zeszłego roku, kiedy to poprawa na rynku ropy była niewielka.

- Jeżeli ceny pójdą w górę, to bardzo elastyczni producenci surowca z amerykańskich łupków zareagują. Spadająca produkcja ropy w USA jest kluczowym czynnikiem, który może zapewnić odzyskanie rynkowej równowagi pomiędzy podażą a popytem, co zapewne nie będzie możliwe – mówi Jamie Webster, wiceprezydent ds. rynków ropy w IHS Energy. Spowoduje to ponowny spadek cen.

Kontrakty terminowe na ropę Brent zyskały podczas wtorkowego notowania około 40 proc. w porównaniu do 12-letnim minimum, które osiągnęły w styczniu. Dzisiaj na giełdzie w Londynie były sprzedawane po 38,55 dol. za baryłkę. Zdaniem Międzynarodowej Agencji Energetycznej na początku roku ceny osiągnęły dno. Możliwe, że wartość rynkowych benchmarków przekroczy do końca 2016 roku poziom 50 dol. za baryłkę (zdaniem analityków przepytanych przez Bloomberga).

Chociaż produkcja ropy w USA zmalała w porównaniu z latem zeszłego roku o 5,5 proc., proces redukcji zapasów surowca dopiero się rozpoczął – twierdzo Goldman Sachs. Bank, który przewidział spadki cen surowca do poziomu 20 dol. za baryłkę przewiduje, że ceny pozostaną na tyle niskie, by dusić producentów, w przeciwnym razie nie uda się ograniczyć nadpodaży surowca na rynku.

- Odbicie na rynku ropy może się okazać kołem ratunkowym dla amerykańskich producentów, które pozwoli im na nowo zwiększyć podaż surowca – mówi Giovanni Staunovo, analityk szwajcarskiego UBS Group AG.

- Ceny ropy muszą pójść w średnioterminowej perspektywie w górę, by zrównoważyć sytuację na rynku surowca. „Średnioterminowa” oznacza bliższy termin, niż sądzi wielu analityków – wynika z raportu, którego jednym z głównych autorów jest analityk Bob Brackett.

Cenowy trend na rynku ropy w dużym stopniu przypomina zeszłoroczny. Ropa WTI zyskała na początku 2015 roku 40 proc., zatrzymując się latem w okolicach 60 dol za baryłkę. Jednak jesienią spadki powróciły, spychając ceny surowca ponownie do 40 dol.

Ceny ropy w 2016 roku - quiz

SONDA

>>> Czytaj też: Naftowy dylemat Kremla. Jak zwiększyć podatki, by nie „zarżnąć” producentów?