Przychody ze streamingowania były w 2015 roku po raz pierwszy w historii wyższe niż te pochodzące ze sprzedaży muzyki na fizycznych nośnikach oraz sprzedaży cyfrowych plików do pobrania – wynika z danych Recording Industry Association of America.

Tak dobre wyniki serwisów sprzedających płatne subskrypcje to pochodna wejścia na rynek serwisów typu Apple Music, które znacznie zwiększyły popyt na tego typu usługi – pisze portal Quartz.com.

Przemysł muzyczny zarobił w zeszłym roku około 7 mld dol., z czego 34 proc. (2,4 mld dol.) wygenerowały serwisy streamingowe.

Duża część rynku tego typu serwisów należy do Apple Music, Spotify i Tidala. Wszystkie platformy działające na takich samych zasadach jak powyżej wskazane firmy miały łączny przychód na poziomie 1,2 mld dol. Oznacza to wzrost o 52 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim.

Znaczenie Apple Music dla serwisów streamingowych obrazują dane: liczba subskrybentów w pierwszej połowie 2015 roku (gdy platforma Apple’a nie była jeszcze dostępna) wzrosła zaledwie o 3 proc. W drugiej części roku, tuż po wejściu do gry Apple’a, wzrost znacznie przyśpieszył, osiągając po 12 miesiącach imponujące 40 proc. Liczba subskrybentów serwisów streamingowych wynosiła na koniec 2015 roku 10,8 mln.

Nie znaczy to jednak, że Apple Music zmiażdżyło konkurentów, bowiem Spotify i Tidal również osiągnęły w drugiej połowie zeszłego roku bardzo dobre wyniki sprzedaży.

Apple ciągle wyraźnie ustępuje pod względem udziału w rynku w Tidalowi. Posiada obecnie 11 mln użytkowników, podczas gdy konkurent prawie trzykrotnie więcej – 30 mln.

W 2015 roku darmowe, wspierane przez reklamy serwisy takie jak YouTube oraz Spotify (darmowa treść) zarobiły nędzne 385 mln dol. To mniej, niż wygenerowały w branży muzycznej sprzedawcy winyli. Widać więc, że konsumenci w coraz większym stopniu chcą płacić za muzykę.

>>> Czytaj też: Apple idzie pod prąd. Konferencja giganta odwróci niekorzystne prognozy?