O tym, że zapewnienie elastyczności nie rozwiąże problemu odpływu kobiet z rynku pracy informują badania, przeprowadzone niedawno na ok. 300 osobach z całego świata przez ICEDR.

Wzięły w nich udział osoby w wieku 22-35 lat, które zostały zapytane o czynniki, które skłoniłyby je do zmiany miejsca zatrudnienia.

Głównym powodem, dla którego kobiety odchodzą z pracy jest wynagrodzenie. Wskazują one na płacę jako powód zmiany miejsca pracy częściej niż mężczyźni (65 do 56 proc.). Co ciekawe, założenie rodziny nie okazało się jednym z najważniejszych powodów (dopiero piąte wskazanie) - pisze portal Quartz.com.

Widać więc wyraźnie, że wśród kobiet występuje coraz powszechniejsza świadomość występowania dyskryminacji płciowej w zakresie poziomu płac. Przedstawicielki płci pięknej są znacznie słabiej opłacane w USA, Wielkiej Brytanii i właściwie każdej innej części świata. Luka płacowa jest wyraźnie głębsza w USA, w których oscylowała wokół 20 proc. W przypadku kobiet zatrudnionych na Wyspach wynosiła w tym samym okresie ok. 10 proc.

Inne priorytety w pracy mają mężczyźni. Oni najczęściej zmieniliby pracę z powodu braku możliwości dalszej nauki oraz rozwoju. Płace znalazły się na drugim miejscu. Również w tym przypadku założenie rodziny nie znajduje się wśród najważniejszych wskazań.

Reasumując wyniki badania – różnice pomiędzy kobietami a mężczyznami okazały się niewielkie. Potwierdza się więc, że na współczesnym rynku pracy płeć odgrywa coraz mniejszą rolę jako zmienna rozróżniająca.

Autorzy badania sugerują, że najważniejsze rozwiązania jakie powinny wdrażać firmy, by przyciągać i zatrzymywać kobiety w pracy to: opracowanie strategii zatrzymywania najbardziej utalentowanych pracowników, która nie jest uzależniona od płci; uwzględnienie roli innych niż elastyczność czynników oraz sprawdzanie preferencji pracownic (zamiast przyjmowania stereotypowych założeń).

>>> Polecamy: Rewolucja na rynku pracy? Bezrobocie może być najniższe od ćwierć wieku