Wśród obciążeń, obok podatku bankowego i nowych wymogów kapitałowych, prezes wymieniła także zwiększoną składkę na Bankowy Fundusz Gwarancyjny i ratowanie upadających banków – tylko w ubiegłym roku ING Bank Śląski wydał na te cele ok. 270 mln zł.

„Banki będą przeglądać swoje produkty i jest bardzo prawdopodobne, że oferta produktowa może się zawęzić, bo okaże się, że niektóre produkty są nierentowne i wówczas trudno kontynuować ich oferowanie. Myślę też, że cena kredytu wzrośnie, bo wyższe wymogi kapitałowe są również skorelowane z marżą” – powiedziała dziennikarzom prezes przy okazji obradującego w czwartek w Katowicach walnego zgromadzenia banku.

Jej zdaniem symptomy takiej sytuacji już są widoczne po spadku akcji kredytowej na rynku w części korporacyjnej w pierwszych dwóch miesiącach tego roku, przy wysokich wymogach kapitałowych.

„2016 będzie pewnie rokiem dostosowawczym, rokiem przeglądu, analizy, natomiast w 2017 r. zapewne widoczne będą większe skutki decyzji, które zostały podjęte” – ocenił Kołakowska, według której potrzebny jest przegląd produktów, a „wyższe wymogi kapitałowe pewnie będą wiązały się z oczekiwaniem wyższej rentowności, również produktów kredytowych”.

Obciążeniem dla banków jest wprowadzony w tym roku tzw. podatek bankowy - ustawa o podatku od niektórych instytucji finansowych stanowi, że od lutego m.in. banki, firmy ubezpieczeniowe, SKOK-i i firmy pożyczkowe są obłożone podatkiem wynoszącym rocznie 0,44 proc. wartości ich aktywów.

„Podatek bankowy to duże obciążenie dla banków, które oznacza również, że rentowność instytucji finansowych będzie mniejsza, a co się z tym wiąże – mniejsza możliwość akumulacji kapitału w przyszłości, co oczywiście ma wpływ na akcję kredytową” – powiedziała Kołakowska.

Przypomniała, że od stycznia banki działają przy znacznie wyższych wymogach kapitałowych, a wobec tych, które mają istotne portfele kredytów hipotecznych we frankach, stosowane są dodatkowe wymogi kapitałowe. „W związku z tym mniejsza jest możliwość tworzenia kapitału, czyli zachowywania zysków w przyszłości; mniejsza pula potencjalnie może wpłynąć na akcję kredytową” – uważa prezes ING Banku Śląskiego.

Komentując możliwość akwizycji na rynku bankowym Kołakowska wskazała, że dla ING Banku Śląskiego istotniejszy od aktywności na rynku przejęć okazał się „silny wzrost organiczny”.

„W ciągu ostatnich pięciu lat zwiększyliśmy bank o tyle, jakbyśmy zakupili i w pełni zintegrowali średniej wielkości bank. Nasz wzrost był większy niż akwizycja KredytBanku, BGŻ czy Nordei” – podkreśliła prezes.

W ciągu ostatnich sześciu lat wartość kredytów w ING Banku Śląskim wzrosła ponad 2,5-krotnie - z ok. 27 mld zł na koniec 2009 r. do blisko 69 mld zł w 2015 r. W tym samym czasie nastąpił prawie dwukrotny przyrost depozytów, z ok. 47 mld zł do niemal 90 mld zł. Liczba klientów banku wzrosła z 2,8 mln do ponad 4 mln obecnie. Towarzyszył temu wzrost rentowności – w ciągu sześciu lat nastąpiło podwojenie zysku. To większy wzrost niż przyniosła niejedna fuzja w sektorze bankowym.

„Zawsze śledzimy to, co dzieje się na rynku i analizujemy, natomiast cieniem na rynku konsolidacji w obecnym czasie kładzie się niewiadoma, co stanie się z kredytami walutowymi. Każda akwizycja będzie obciążona tym ryzykiem, którego inwestor na ogół nie chce przejąć” – wskazała prezes, przypominając, że również regulator uważa, iż przy sprzedaży takiego banku należy wyodrębnić portfel kredytów walutowych.

"Wydaje mi się, że dopóki nie będzie czytelnego rozwiązania, co dzieje się z kredytami walutowymi, takie akwizycje mogą nie mieć miejsca” – podsumowała Kołakowska.

Prezes przypomniała, że w ubiegłym roku ING Bank Śląski uruchomił nową platformę internetową dla klientów indywidualnych, W tym roku zamierza rozwijać jej funkcjonalność, uruchomić część przeznaczoną dla przedsiębiorców (m.in. mikrofirm i osób samozatrudnionych), a także zaprezentować nową odsłonę bankowości dla biznesu.

Bank ma obecnie 395 oddziałów i placówek stacjonarnych; zamierza nadal stopniowo zmniejszać sieć, ale nie planuje w tym zakresie gwałtownych działań. „Wszystko zależy od tego, jak szybko kanały mobilne czy zdalne przejmą obsługę klientów w stopniu ich satysfakcjonującym. Widzimy ten wzrost, ale to nie jest jeszcze taki moment, żeby mówić o gwałtownej redukcji sieci” – zapewniła prezes.

Akcjonariusze banku zdecydowali w czwartek m.in. o wypłacie dywidendy za ubiegły rok w kwocie 4,30 zł na akcję. W sumie na wypłatę dywidendy przeznaczono 559,43 mln zł, czyli prawie połowę ubiegłorocznego zysku banku. Wypłata dywidendy nastąpi 5 maja. Zysk netto banku w 2015 r. wyniósł niespełna 1 mld 140 mln zł.

>>> Czytaj też: Polski eksport stale rośnie. NBP podał najnowsze dane