O tym, jak ściśle fundusze emerytalne są powiązane z giełdową koniunkturą, świadczą zmiany w ich wynikach w ciągu ostatnich kilku tygodni. Jeszcze w połowie lutego wszystkie były pod kreską, licząc zmianę wartości jednostki rozrachunkowej od zamknięcia poprzedniego okienka transferowego. W najmniejszym pod względem wielkości aktywów OFE Pekao wartość jednostki w tym okresie spadła o ponad 9 proc., najlepszy wynik uzyskał MetLife OFE ze spadkiem wartości jednostki o 3,5 proc. Średni spadek wartości wyniósł w tym czasie 6,3 proc. Co i tak jest niezłym wynikiem, bo od końca lipca 2014 r. (kiedy to zamknęło się poprzednie okienko) do połowy lutego Warszawski Indeks Giełdowy stracił ok. 12 proc., a WIG20 – indeks największych spółek – ponad 24 proc. Fatalne dla giełdy było zwłaszcza drugie półrocze 2015 r., kiedy to inwestorzy zaczęli poważnie się obawiać skutków zmian zapowiadanych już w prezydenckiej kampanii wyborczej, a powtórzonych w kampanii parlamentarnej przez PiS. Szczególnie niekorzystnie przyjęto zapowiedzi wprowadzenia podatku bankowego i przewalutowania kredytów walutowych.

Od połowy lutego sytuacja na giełdzie zaczęła się jednak zmieniać. WIG i WIG20 zaczęły rosnąć (w ciągu tych sześciu tygodni WIG zyskał ponad 9 proc., WIG20 ponad 10 proc.). Poprawa giełdowej koniunktury wyraźnie polepszyła wyceny jednostek funduszy. I w przededniu otwarcia nowego okienka transferowego stopy zwrotu liczone od końca lipca 2014 r. wyglądają już lepiej. MetLife OFE, który wcześniej miał najlepszy wynik, nadal jest liderem, wykazując wzrost wartości jednostki o 2,8 proc., na drugim biegunie jest OFE Generali z niemal 3-proc. stratą. Średnia zmiana wartości jednostki funduszy wyszła na minimalnym plusie.

Przedstawiciele OFE zdają sobie sprawę, że taki wynik funduszy to słaby argument, by przyciągnąć nowych ubezpieczonych. ZUS z pewnością w połowie roku pokaże wyższy dodatni wskaźnik waloryzacji środków gromadzonych przez ubezpieczonych na ich drugofilarowych subkontach. A to dlatego, że podstawą jego wyliczenia jest nominalny wzrost PKB z ostatnich lat, dodatkowym zabezpieczeniem jest ustawowy zapis o braku waloryzacji ujemnej – co eliminuje możliwość powstania straty na subkoncie. Przy waloryzacji przeprowadzonej w połowie 2015 r. wskaźnik ten wynosił 4,9 proc.

W OFE wiedzą, że tak duże uzależnienie od giełdy (ok. 75 proc. aktywów funduszy to dziś akcje) to nie tylko ryzyko strat, ale przede wszystkim spore prawdopodobieństwo dużych wahań wyników. I ostatnie tygodnie bardzo wyraźnie to pokazują. Takie są bezpośrednie skutki zmian w funkcjonowaniu OFE wprowadzonych przez rząd PO-PSL. Wraz z przejęciem części aktywów w obligacjach wprowadzono nowe limity inwestycyjne dla funduszy. Co prawda z roku na rok obowiązkowy udział inwestycji w akcje jest coraz mniejszy, jednak nadal jest on znaczący (55 proc. w 2015 r.), a do tego OFE nie mają zbyt dużego wyboru. W przypadku długoterminowych inwestycji, gdzie podstawą powinno być systematyczne budowanie wartości gromadzonego kapitału, uzależnienie od rynku akcji może być kłopotliwe. Dlatego Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych podjęła próbę przekonania rządzących do takich zmian, które pozwolą na większe zróżnicowanie możliwości inwestycyjnych OFE. Już pod koniec ubiegłego roku IGTE skierowała do Ministerstwa Finansów swoje propozycje. Izba zwraca uwagę, że dziś dla funduszy są zamknięte takie typy inwestycji, jak obligacje skarbowe, długoterminowe inwestycje w budowę infrastruktury i w nieruchomości na wynajem czy w alternatywne rynki akcji, jak NewConnect. Jednak MF nie podjęło tematu. Resort oczekuje propozycji konkretnych rozwiązań z symulacją skutków ich wprowadzenia. A do takich pomysłów, jak ponowne umożliwienie funduszom kupowania obligacji skarbowych, na razie się nie pali, przypominając, że nie tak dawno Skarb Państwa przejął od OFE portfel obligacji wart niemal 150 mld zł i umorzył ten dług.

To nie przekreśla jednak szans na zmiany w polityce inwestycyjnej OFE. Stwarza je plan Morawieckiego, czyli program rozwoju gospodarki, którego jednym z zasilaczy mają być oszczędności krajowe. W ocenie IGTE otwarte fundusze emerytalne mogą zaangażować się w ten plan, bo przecież środki zgromadzone w OFE to nic innego jak długoterminowe oszczędności emerytalne. IGTE uważa, że obok oszczędności gromadzonych w III filarze przy realizacji programu można też lepiej wykorzystać potencjał OFE. Według izby otwarte fundusze mogłyby finansować konkretne programy rozwojowe, innowacje czy choćby budownictwo mieszkaniowe. Na razie rządzący nie planują zmian w działalności funduszy. W połowie roku ma się odbyć przegląd funkcjonowania systemu emerytalnego. To od jego wyników mają zależeć ewentualne modyfikacje. ©