Dziś na dodatkowe emerytury można odkładać w III filarze systemu emerytalnego. Różni się on tym od innych dobrowolnych form oszczędzania – na przykład zwykłego odkładania na lokacie – że jest formą ubezpieczenia połączonego z inwestycją przy jakimś wsparciu państwa. Dziś III filar działa w trzech formach. Pierwszy to pracownicze programy emerytalne. Pozostałe dwa to indywidualne konto emerytalne oraz – najnowsza formuła – indywidualne konto zabezpieczenia emerytalnego.

PPE tym się różni od pozostałych dwóch form, że inicjatorem jego powstania jest pracodawca i to on odkłada składkę na dodatkową emeryturę pracownika. Oczywiście sam pracownik też może dobrowolnie odprowadzać składkę, choć przepisy ustalają limit rocznych wpłat na PPE. Co do zasady maksymalny pułap składki odprowadzanej przez pracodawcę to 7 proc. pensji brutto pracownika. Pracownik zaś nie może odłożyć więcej niż roczny limit określany przez ministra pracy. W tym roku jest to 18 247,5 zł w skali roku, czyli 1520,62 zł miesięcznie. Program może być prowadzony w trzech postaciach. Najbardziej popularne pod względem wielkości zgromadzonych aktywów jest odprowadzanie przez pracodawców składek do funduszy inwestycyjnych. Inną formą są grupowe ubezpieczenia na życie pracowników lub grupowe ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Pracodawca może też utworzyć pracowniczy fundusz emerytalny. W całym kraju jest ich tylko kilka – wynika z ostatnich danych z lutego tego roku. Pozostałych zarejestrowanych form PPE jest blisko 1,5 tys., z czego działa ok. tysiąca. Ostatnie opublikowane informacje o nich dotyczą 2014 r. Komisja Nadzoru Finansowego w czerwcu powinna opublikować dane za 2015 r. Z tych, które są dostępne, wynika, że w programach zarejestrowanych jest ponad 380 tys. osób, a aktywa zgromadzone przez PPE wynoszą prawie 10,3 mld zł.

W pozostałych elementach III filaru – w IKE i IKZE – inicjatywa należy już do samego ubezpieczonego. Bardziej rozpowszechnione są indywidualne konta emerytalne. W IKE zarejestrowanych jest prawie 856 tys. ubezpieczonych, którzy do tej pory zgromadzili 5,7 mld zł. Najbardziej popularne konta to te prowadzone przez zakłady ubezpieczeń (dwie trzecie IKE). Na drugim miejscu są fundusze inwestycyjne (co czwarte IKE). W dalszej kolejności są banki i domy maklerskie, najmniej chętnych jest na IKE prowadzone przez PTE.

Oszczędzanie w IKE ma dwie zasadnicze cechy: jest ograniczone rocznym limitem wpłat (tegoroczny to 12 165 zł), a wypracowane zyski są zwolnione z podatku od dochodów kapitałowych – pod warunkiem jednak, że wypłaty ubezpieczony dokona po 60. roku życia (wcześniejsza wypłata oznacza konieczność zapłaty 19-proc. podatku dochodowego od zysków).

Z ulg podatkowych mogą też korzystać uczestnicy IKZE. To najmłodsza forma oszczędzania w III filarze (działa od 2012 r.), wpłaty na IKZE nie wykluczają innych form oszczędzania (np. w IKE). W przypadku indywidualnych kont zabezpieczenia emerytalnego z ulgi korzysta się od razu (a nie po kilkudziesięciu latach oszczędzania) – wpłaty na IKZE można odliczyć od podstawy opodatkowania PIT. Ale są też inne różnice: pieniędzy nie można w części wypłacić przed emeryturą (co jest możliwe w IKE), można jedynie wypłacić całość. Ale taki zwrot będzie opodatkowany według skali podatkowej PIT. Podatkiem będzie też obłożona „emerytalna” wypłata z IKZE.

Wpłaty również są limitowane. W tym roku w sumie można w ten sposób odłożyć 4866 zł. Na koniec 2015 roku instytucje finansowe prowadziły niemal 600 tys. kont zabezpieczenia emerytalnego. Ubezpieczeni zgromadzili na nich w sumie 622 mln zł.

Według ekspertów mała popularność III filaru wynika z niskiej skłonności do długoterminowego oszczędzania, co jest cechą charakterystyczną polskich gospodarstw domowych. Prób ożywienia III filaru było już kilka. Przed rokiem Komisja Nadzoru Finansowego uznała, że zabezpieczeniem niskiego wkładu własnego przy kredycie mogą być środki zgromadzone w IKE lub IKZE. Miało to pośrednio uatrakcyjnić oszczędzanie na emerytalnych kontach – pieniądze na nich zgromadzone w pewnym sensie byłyby odmrażane dzięki uwzględnianiu ich przy wyliczaniu wkładu własnego.

Inne pomysły przedstawiało Towarzystwo Ekonomistów Polskich, które zebrało je w raporcie dla kancelarii prezydenta Bronisława Komorowskiego. Wśród nich znalazła się ulga degresywna dla oszczędzających w III filarze (odliczenie podatkowe byłoby większe dla osób zarabiających poniżej przeciętnej) czy jednorazowa dopłata z budżetu do oszczędności emerytalnych (także dla osób zarabiających najwyżej średnią krajową). Inny pomysł to stworzenie ogólnokrajowych pracowniczych programów emerytalnych pod nadzorem KNF. Obecny rząd też ma swoje plany wobec III filaru. Wicepremier Mateusz Morawiecki chciałby z oszczędności emerytalnych – jako długoterminowych oszczędności krajowych – uczynić jedno ze źródeł zasilania swojego programu. ©?