Od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej rodacy, którzy wyjechali za pracą za granicę, przysłali nad Wisłę prawie 47 mld euro (ponad 190 mld zł). W ubiegłym roku przekazali 3,9 mld euro (16,3 mld zł), czyli o 41 mln euro (o 169 mln zł) więcej niż w roku poprzednim – wynika z najnowszych danych NBP.

– Mamy więc do czynienia praktycznie ze stabilizacją środków przesyłanych do naszego kraju – ocenia prof. Romuald Jończy z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. To jego zdaniem może świadczyć o tym, że w ubiegłym roku kolejna grupa Polaków wyjechała do pracy za granicę i podjęła tam zatrudnienie. Część zarobionych pieniędzy przekazała swoim rodzinom pozostawionym w kraju. – Bo z badań wynika, że wielu emigrantów długookresowych, których przybywa z roku na rok, oraz tych, którzy decydują się pozostać za granicą na stałe, albo rezygnuje z przekazywania części swoich zarobków bliższym lub dalszym krewnym, albo coraz częściej zmniejsza przekazywane im kwoty – twierdzi prof. Jończy. Dzieje się tak dlatego, że przybywa emigrantów, którzy ściągają do siebie rodziny. Nie muszą więc przysyłać pieniędzy na ich utrzymanie.

Inni przysyłają mniej pieniędzy, ponieważ inwestują w krajach pobytu w naukę dzieci albo na przykład kupują domy, samochody lub uruchamiają własne firmy. Biorą na to kredyty i zaciągają zobowiązania na wiele lat.

Mimo to finansowe wsparcie emigracji jest nadal olbrzymie. Ubiegłoroczna kwota przysłanych przez nich pieniędzy jest tylko miliard mniejsza od planowanych na ten rok wydatków państwa na program „Rodzina 500 plus”. – Dzięki tym transferom część najuboższych rodzin wyszła z biedy – mówi Piotr Bujak, szef zespołu analiz makroekonomicznych PKO BP. Przysyłane pieniądze pozwalają im na utrzymanie mieszkania i zakup artykułów pierwszej potrzeby. A inni podnoszą swój standard życia, ponieważ mogą kupić sprzęt rtv i agd albo mieszkanie czy wyjechać na wypoczynek. Ponadto ci, którzy wracają z zagranicy, przywożą czasem pokaźne kwoty, za które uruchamiają własny biznes. Tworzą przy tym miejsca pracy nie tylko dla siebie, a w wielu przypadkach także dla innych osób.

– Ale w związku z tym, że kwota nadsyłanych pieniędzy jest dość stabilna, to nie ma ona wpływu na dynamikę PKB – zastrzega Bujak.

Najwięcej pieniędzy przysłali w ubiegłym roku rodacy pracujący w Niemczech – prawie 1,4 mld euro – choć jest ich tam mniej niż w Wielkiej Brytanii. Z dostępnych danych GUS wynika, że w 2014 r. było ich u zachodniego sąsiada 614 tys. – o 71 tys. mniej niż w Zjednoczonym Królestwie. Ale liczba nowych polskich emigrantów, bardziej skłonnych do transferu zarobków, wzrosła w Niemczech w ciągu zaledwie dwóch ostatnich lat o 114 tys., a na Wyspach o 43 tys. do 685 tys. Stąd ich pierwsze miejsce na podium pod wglądem transferu środków do Polski, a Wielkiej Brytanii drugie.

Jest jednak i druga strona medalu. Eksperci podkreślają, że lepiej byłoby, gdyby Polacy nie musieli wyjeżdżać do pracy za granicę. Bo gdyby mieli zatrudnienie nad Wisłą, to tu płaciliby podatki, wydawali pieniądze i przyczyniali się do rozwoju naszego kraju.

>>> Polecamy: Bezrobocie w Polsce leci w dół, ale do poziomu Niemiec i Czech jeszcze nam daleko