"Na dłuższą metę nikt nie umknie przed narodowym prawem i przed niemieckim urzędami podatkowymi" - powiedział Maas dziennikarzom w Berlinie. "Każdy, kto zawinił, będzie musiał odpowiedzieć przed niemieckim sądem" - podkreślił polityk SPD kierujący resortem sprawiedliwości w rządzie Angeli Merkel.

Maas zapowiedział nowelizację ustawy o praniu brudnych pieniędzy oraz utworzenie rejestru właścicieli firm offshore. "Firmy dysponujące jedynie skrzynką pocztową, w których osoba ekonomicznie odpowiedzialna jest anonimowa, nie będą mogły w przyszłości istnieć" - podkreślił Maas.

Urząd nadzoru finansowego Bafin skierował do wybranych banków pytania dotyczące ich udziału w tworzenie kontrowersyjnych firm - podała agencja dpa powołując się na anonimowe źródło w kręgach finansowych.

Według dziennika "Sueddeutsche Zeitung" co najmniej 28 niemieckich banków korzystało z pośrednictwa kancelarii prawnej Mossack Fonseca w Panamie. Niemieckie banki założyły bądź prowadziły ponad 1200 takich firm dla niemieckich klientów - wynika z "Panama Papers", czyli dokumentów, które wyciekły z kancelarii i zostały opublikowane przez media.

Prokuratura w Monachium zapowiedziała, że zbada rolę banku Bayerische Landesbank w tym procederze. Z informacji "SZ" wynika, że wiodąca niemiecka placówka finansowa Deutsche Bank założył 426 firm fasadowych.

Szereg światowych mediów poinformowało w niedzielę wieczorem o istnieniu "Panama Papers" - ok. 11,5 miliona dokumentów, które wyciekły z kancelarii Mossack Fonseca. Ujawnione dokumenty pokazują, jak znani i bogaci ukrywają przed fiskusem pieniądze w rajach podatkowych.

Mossack Fonseca należy do największych na świecie placówek oferujących klientom zakładanie i prowadzenie firm offshore w tzw. rajach podatkowych. Panamska kancelaria założyła dotąd ponad 200 tys. takich fasadowych firm (shell companies), które jedynie zarządzają włożonymi pieniędzmi, ukrywając, kto jest ich właścicielem. Potwierdziła, że dokumenty są autentyczne, a ich wyciek to dzieło hakerów.

Według mediów dokumenty z lat 1977-2015, ujawnione w niedzielę m.in. dzięki Międzynarodowemu Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ), sugerują, iż 140 polityków i innych osobistości oficjalnych z całego świata, w tym 12 obecnych i byłych szefów państw oraz rodziny bądź krąg przyjaciół 60 dalszych, ma powiązania z tajnymi firmami offshore.

Wymienia się m.in. bliskich współpracowników prezydenta Rosji Władimira Putina, prezydenta Chin Xi Jinpinga z rodziną, prezydenta Ukrainy Petra Poroszenkę, premiera Islandii Sigmundura Gunnlaugssona, premiera Pakistanu Nawaza Sharifa, premiera Malezji Najiba bin Abdul Razaka, rodzinę prezydenta Azerbejdżanu Ilhama Alijewa, byłego prezydenta Egiptu Hosniego Mubaraka, byłego libijskiego przywódcę Muammara Kadafiego, prezydenta Syrii Baszara el-Asada.

>>> Czytaj też: Kreml próbuje dzielić Unię. "Die Welt": Europa Środkowa i Wschodnia znów musi bać się Rosji

Córki Alijewa mają miliardy w rajach podatkowych

Do córek prezydenta Azerbejdżanu Ilhama Alijewa należy 56 proc. firmy władającej sześcioma kopalniami złota, których wartość szacuje się na miliardy dolarów - głosi raport oparty na "Panama Papers", dokumentach, które wyciekły z kancelarii prawnej w Panamie.

Raport pozarządowej organizacji dziennikarskiej OCCRP, zajmującej się zwalczaniem korupcji w krajach Europy Wschodniej i Azji Środkowej, sporządzony na podstawie danych panamskiej kancelarii Mossack Fonseca, zamieściła rosyjska sekcja BBC.

Wynika z niego, że przed dziewięcioma laty prezydent Azerbejdżanu przekazał prawa do eksploatacji kopalń firmie w Wielkiej Brytanii i trzem firmom w rajach podatkowych, lecz w rzeczywistości kopalnie przeszły we władanie rodziny Alijewa.

Według dochodzenia przeprowadzonego w roku 2012 przez azerbejdżańską dziennikarkę Chadidżę Ismaiłową, która obecnie odbywa karę więzienia, do rodziny Alijewa należy 11 proc. akcji wspomnianej firmy, lecz z raportu OCCRP wynika, że "udział córek Alijewa jest najpewniej znacznie większy, niż dotąd sądzono". Ismaiłowa, która pisała o korupcji, nadużyciach władzy i naruszeniach praw człowieka w Azerbejdżanie, została skazana w roku 2015 na 7 i pół roku więzienia. W ocenie Amnesty International (AI) jest "więźniem sumienia".

W biurze prasowym prezydenta Azerbejdżanu powiedziano BBC, że prawo nie zabrania dzieciom prezydenta działalności komercyjnej. Rzecznik oświadczył, że to "dorośli obywatele Azerbejdżanu". "Mogą prowadzić własny biznes. To nie jest zakazane" - powiedział rzecznik prezydenta Azer Gasimow.

Odnosząc się do sugestii, że członkowie rodziny prezydenta Alijewa mają tajne udziały w firmach związanych z wydobyciem złota, Gasimow oznajmił, że "nie wie, co napisano w dokumentach".

Według dziennikarzy z dokumentów, które wyciekły, wynika, że żona, siostra i dzieci prezydenta Azerbejdżanu "dysponują udziałami w kopalniach złota i nieruchomościami w Londynie". Dziennikarze nie uważają jednak, by działo się to z naruszeniem prawa.

Dokumenty ujawnione w niedzielę m.in. dzięki Międzynarodowemu Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ), którego partnerem jest OCCRP, sugerują, że 140 polityków i innych osobistości oficjalnych z całego świata, w tym 12 obecnych i byłych szefów państw oraz rodziny bądź krąg przyjaciół 60 dalszych, ma powiązania z tajnymi firmami offshore, czyli mającymi swoje siedziby w rajach podatkowych. Wśród wymienionych figuruje rodzina prezydenta Azerbejdżanu.

Premier zwrócił się do prezydenta o rozwiązanie parlamentu

Premier Islandii Sigmundur David Gunnlaugsson zwrócił się we wtorek do prezydenta Olafura Ragnara Grimssona o rozwiązanie parlamentu, po tym jak opozycja zażądała dymisji szefa rządu w związku z aferą "Panama Papers".

Po rozmowie z premierem prezydent zapowiedział, że przed podjęciem ostatecznej decyzji na temat przyszłości parlamentu musi spotkać się na konsultacjach z przedstawicielami głównych sił politycznych w kraju.

Wcześniej tego samego dnia Gunnlaugsson groził rozwiązaniem parlamentu w przypadku braku poparcia dla jego gabinetu ze strony partnera koalicyjnego, Partii Niepodległości (PN). Premier domagał się, aby PN wsparło go w obliczu afery "Panama Papers". Swoje ultimatum ogłosił po spotkaniu z szefem PN i jednocześnie ministrem finansów Bjarnim Benediktssonem.

Dymisji szefa rządu Islandii chce opozycja w związku z tym, że jego nazwisko pojawiło się w dokumentach kancelarii prawnej z Panamy wyspecjalizowanej w prowadzeniu firm offshore w rajach podatkowych. Z "Panama Papers" wynika, jak podawały agencje, że jesienią 2007 roku Gunnlaugsson i kobieta, z którą się później ożenił byli udziałowcami firmy Wintris Inc. na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych. Swoje udziały Gunnlaugsson przekazał potem żonie.

Dzień wcześniej Gunnlaugsson wykluczał możliwość podania się do dymisji w związku z aferą "Panama Papers". W poniedziałek informowano, że nie wszczęto dotychczas śledztwa przeciwko Gunnlaugssonowi. (PAP)

>>> Polecamy: Pat w Trybunale Konstytucyjnym. Spełniają się czarne przepowiednie ekspertów