W ubiegłym roku Polacy wyeksportowali odzież i obuwie za ponad 25,4 mld zł. Oznacza to wzrost o 23 proc. w porównaniu z 2014 r. albo o 87 proc. na przestrzeni ostatnich pięciu lat. Eksperci nie mają wątpliwości: w tym roku padnie kolejny rekord. Polskie marki odzieżowe i obuwnicze planują otworzyć kolejne salony poza krajem, a tym samym zwiększyć sprzedaż na innych rynkach. Najwięcej sklepów uruchomi w tym roku firma CCC, który poza Polską ma ich już ponad 370. W sumie otworzy ich 110, czyli o 34 więcej niż w roku ubiegłym.

Spółka jest obecna w Austrii, Bułgarii, Chorwacji, Czechach, Niemczech, na Słowacji, w Słowenii i krajach bałtyckich. W drugim półroczu do tej listy ma dołączyć Serbia.

Rośnie eksport odzieży i obuwia z Polski

Rośnie eksport odzieży i obuwia z Polski

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Przyspieszyć zamierzają inne firmy, w tym Gino Rossi, Kazar, Redan, Solar i Wojas. Kazar zamierza uruchomić do 10 placówek za granicą, czyli dwa razy więcej niż w 2015 r. – Kontynuujemy ekspansję na Bliskim Wschodzie. Zadebiutujemy na nowych rynkach, takich jak Bahrajn i Katar. Będziemy rozwijać sieć na Węgrzech. Poza tym trwają rozmowy w sprawie sklepu w Wielkiej Brytanii – tłumaczy wiceprezes Kazar Footwear Małgorzata Olszewska.

Z kolei Redan nastawia się na ekspansję przede wszystkim pod dyskontową marką TXM Textil Market. – W zeszłym roku uruchomiliśmy za granicą 15 salonów. W efekcie sieć TXM poza krajem na koniec 2015 r. liczyła już 18 sklepów. W tym powiększy się o kolejne 30 sklepów.

W sumie na inwestycje, do których zaliczamy także 25 sklepów w Polsce, wydamy 15 mln zł – zapowiada wiceprezes spółki Redan Bogusz Kruszyński. W przypadku marek z segmentu fashion, do których zalicza Top Secret, Troll i Drywash, firma zamierza się skupić na pogłębieniumarży handlowej zamiast na dynamicznym wzroście sprzedaży. Redan dał już temu dowód w 2015 r., kiedy zlikwidował 11 nierentownych sklepów z tego segmentu w Rosji i dwa na Ukrainie.

Do dalszego rozwoju za granicą zachęcają dobre wyniki. Wojas chwali się, że w 2015 r. jego sprzedaż eksportowa zwiększyła sięo 11,6 proc. do 15,7 mln zł. – To zasługa rynków czeskiego i rosyjskiego, ponieważ na Ukrainie i Białorusi odnotowaliśmy spadek, co
było spowodowane niestabilną sytuacją polityczno-ekonomiczną. W tym roku także wstrzymujemy dalszy rozwój na Wschodzie. Stawiamy na Czechy, Słowację oraz Węgry, gdzie zamierzamy w tym roku zadebiutować – informuje Dominika Zięba z firmy Wojas.

Z wyników osiąganych za granicą jest też zadowolona spółka LPP , właściciel takich marek jak Reserved, Cropp, House czy Mohito. Poza Polską ma już 637 salonów, które generują 40 proc. przychodów spółki (ponad 5,1 mld zł w 2015 r.).

– Przewidujemy, że w ciągu dwóch, trzech lat większa część przychodów będzie pochodziła z zagranicy. W realizacji celu pomogą nam nowe sklepy, które chcemy uruchomić poza krajem. W tym roku powstanie ich 57 – informuje rzecznik LPP Marta Chlewicka. Spółka, tak jak inne polskie marki, zakłada dywersyfikację kierunków ekspansji zagranicznej. Dlatego w tym roku zadebiutuje w Kazachstanie i na Białorusi oraz otworzy kolejne salony na Bliskim Wschodzie. Zamierza też podążać za rodakami.

– Późnym latem spodziewamy się zgody właściciela kamienicy przy Oxford Street w Londynie, gdzie chcemy otworzyć nasz flagowy salon Reserved – uzupełnia Marta Chlewicka. Wyjście na większą skalę poza Polskę to również efekt niepewnej sytuacji w kraju. Firmy ciągle nie wiedzą, czy i w jakim kształcie wejdzie podatek od handlu, czyli jakie koszty będą z jego powodu ponosić. Obawiają się też, że w życie może zostać wcielony pomysł zakazu handlu w niedzielę, co również negatywnie przełoży się na obroty.

Sukcesy działających już za granicą firm zachęcają inne marki do wyjścia z własnymi salonami poza Polskę. W tym roku na taki krok zdecyduje się 4F. Zagraniczny debiut zaplanowała w Rydze. Poza krajem przewiduje w tym roku budowę 15 placówek. - Mamy rozpisany plan biznesowy na najbliższe pięć lat, w ekspansji zagranicznej uwzględniamy Czechy, Łotwę, Rumunię, Serbię i Słowację. Przyglądamy się Austrii, Estonii, Litwie i Bałkanom – wylicza członek zarządu OTCF Wojciech Mikulski, do której należy sieć 4F.

Analitycy mówią, że istnieje szansa, iż za kilka, kilkanaście lat jedna z polskich marek wyrośnie na markę globalną. – Pretenduje do tego kilka firm, wśród których na pewno jest LPP. Polskim markom pomagają w ekspansji nazwy, które w większości są obcobrzmiące.

Dzięki temu mają szansę zjednywać sobie klientów bez względu na występujące antagonizmy między krajami – komentuje analityk handlu detalicznego PMR Jarosław Frontczak. Przyznaje przy tym, że sposób debiutu polskich marek za granicą zmienił się w ostatnich latach. Pierwszym krokiem jest sklep internetowy z międzynarodową witryną. Własny
salon poza krajem to dopiero kolejny krok.

– Dzięki temu firma może zaoszczędzić na kosztach ekspansji. Może też wysondować, od którego kraju zacząć – uważa Jarosław Frontczak.