Krajowe autorytety powinny porzucić „pseudoliberalne wartości” i odpowiedzieć na „polityczne, ekonomiczne, informacyjne i prawne” ataki ze strony przeciwnika – powiedział Bastrykin dla magazynu Kommersant-Vlast. Moskwa powinna jego zdaniem naśladować Chiny ̶  blokować dostęp w kraju do zagranicznych mediów przez „cenzurę” Internetu, czyli „efektywną barierę w wojnie informacyjnej”.

Demokracja nie jest według niego tym samym co „siła pojedynczych ludzi, którzy działają we własnych interesach. Ich wpływ powinien służyć „dobru wspólnemu”, a nie „absolutnej wolności i tyranii poszczególnych członków społeczeństwa”.

Bastrykin odpowiada za stłumienie działań opozycji, która rozpoczęła uliczne protesty na bezprecedensową skalę w Rosji tuż po ponownym objęciu władzy przez Putina w 2012 roku. Prezydent obawia się, że USA chce zdestabilizować kraj w przededniu wrześniowych wyborów parlamentarnych poprzez wyciek dokumentów na temat jego powiązań z ludźmi uwikłanymi w „Panama Papers”.

Kreml oskarża także USA i UE o wspieranie antyrosyjskich organizacji pozarządowych w krajach byłego Związku Radzieckiego. Wszystkie organizacje NGO w Rosji, które przyjmują zagraniczną pomoc finansową, określa mianem „zagranicznej agentury”.

USA wykorzystują zdaniem Bastrykina konflikty etniczne i religijne do powtórzenia sytuacji, która doprowadziła do rozpadu ZSRR. Również sankcje gospodarcze i prawne mają być narzędziami w „wojnie hybrydowej” wymierzonymi w Kreml.

Stany Zjednoczone wydają zdaniem Moskwy w krajach Europy Wschodniej pod przykrywką krzewienia demokracji miliardy dol. Celem tych działań jest tworzenie antyrosyjskiego klimatu oraz wzmacnianie przeciwnej kremlowi opozycji. Szef Komitetu Śledczego nawołuje, by Rosja zaczęła „ideologiczną edukację” obywateli.

Bastrykin nie rozumie też, dlaczego Zachód nie uznał legalności przeprowadzonego na Krymie referendum, w którym 95 proc. osób opowiedziało się za przyłączeniem do Rosji.

>>> Polecamy: Niewykrywalny okręt. Najnowszy nabytek amerykańskiej marynarki