- Istnieje ryzyko, na które nie możesz sobie pozwolić, jeśli życie twoje i twojej rodziny jest zagrożone – mówi Louise Garavaglia, Brytyjka żyjąca od ponad dwóch dekad we Francji, która w przyśpieszonym trybie ubiega się o tamtejsze obywatelstwo.

- Nieszczególnie chcę być Francuzem, ale mam awersję do ryzyka i wolę zabezpieczyć swoje interesy – mówi Paul Johnson-Ferguson, który znajduje się w podobnej sytuacji co Garavaglia.

Jeżeli Brytyjczycy zagłosują za opuszczeniem przez ich kraj UE, przywileje takie jak prawo do pobytu, pracy, dostęp do emerytur, opieki zdrowotnej i usług publicznych będą dla nich utrzymane przez dwa lata, zgodnie z art. 50 Traktatu UE. Jeśli po tym czasie nie dojdzie do porozumienia Wspólnoty z Wielką Brytania, mogą zostać im odebrane.

Francuski minister gospodarki Emmanuel Macron ostrzegł niedawno, że Brexit będzie miał poważne konsekwencje. Może on sprawić, że Wielka Brytania „stanie się jak Hongkong”. Dodał, że „opuszczenie klubu oznacza, że będziecie samotni”.

Osoby prywatne podobnie jak firmy starają się zrozumieć, co dla nich może oznaczać Brexit. Nerwowość jest widoczna szczególnie w dużych brytyjskich społecznościach w Hiszpanii, Irlandii, Francji oraz Niemczech, czyli największych skupiskach obywateli tego kraju. Mieszka w nich łącznie 852 tys. osób.

- Posiadanie podwójnego obywatelstwa zwalnia z wielu problemów. W tej chwili wśród Brytyjczyków daje się wyczuć dużo niepewności – mówi Christopher Chantrey, przewodniczący British Community Committee, jednostki reprezentującej interesy obywateli Wielkiej Brytanii żyjących we Francji. Liczba wniosków o przyznanie obywatelstwa albo prawa do długotrwałego pobytu na kontynencie dla Wyspiarzy nie jest znana.

Zagrożony jest także był emerytów, którzy mogą utracić prawo do opieki zdrowotnej oraz doświadczyć zamrożenia świadczeń.

>>> Czytaj też: Szwedzka gospodarka wystrzeliła. Czy to wystarczy, aby utrzymać falę uchodźców?