Miesięczna składka, zanim trafi do mediów narodowych, przejdzie długą drogę z kieszeni Kowalskiego na konto wskazane przez dostawcę prądu, potem do urzędu skarbowego, a następnie na konta nowego Funduszu Mediów Narodowych. Ten organ będzie rozdzielał pieniądze pomiędzy radio i telewizję.

Na firmach energetycznych będzie ciążył obowiązek zbierania, ewidencjonowania składki i informowa- nia swoich klientów o nowej opłacie. – Obowiązek zapłaty składki będzie wynikał z mocy prawa, a nie z odrębnej umowy między przedsiębiorstwem a klientem – tłumaczy mec. Katarzyna Zalewska-Wojtuś z Polskiego Towarzystwa Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej. Ustalona kwota nie będzie uwzględniana w rachunku za prąd.

– W Polsce mamy prawie 17 mln odbiorców prądu. Funkcjonuje co najmniej kilka sposobów rozliczeń. Odbiorcy uiszczają rachunki w różnych okresach rozliczeniowych: niektórzy w dwumiesięcznych według rzeczywistego zużycia. Wielu płaci według prognoz, z rzeczywistym rozliczeniem raz na sześć miesięcy lub nawet raz na rok. Część klientów korzysta z liczników przedpłatowych. A składkę trzeba będzie opłacać za każdy miesiąc w równej wysokości – dodaje Zalewska-Wojtuś.

Pieniądze na media publiczne będą trafiały na odrębne konto. Nie ma mowy o odcinaniu prądu audiowizualnym dłużnikom. Dostawcy prądu nie będą też weryfikować, kto ma obowiązek zapłacić, a kto będzie z tego zwolniony. To zadanie mają wypełniać gminy i urzędy skarbowe. Mimo tego przedstawiciele branży energetycznej mają wątpliwości. – To będzie wyzwanie dla systemów informatycznych dostawców energii – przyznaje Zalewska-Wojtuś. Problemem jest choćby brak wspólnego systemu billingowania. Nie ma też jednej bazy o odbiorcach prądu.