Sama uchwała niczego nie przesądza, bo ma raczej charakter opinii, na co wskazuje podstawa jej wydania – art. 47 par. 1 pkt 5 prawa o ustroju sądów administracyjnych. Zapadła, bo taka była presja środowiska sędziowskiego. Nie jest to uchwała NSA, tylko kolegium tego sądu. Z jednej strony podkreśla się w niej, że orzeczenia trybunału podlegają niezwłocznemu ogłoszeniu, bo wymaga tego art. 190 ust. 2 konstytucji, z drugiej stwierdza, że „nigdy w judykaturze sądów administracyjnych nie budził wątpliwości charakter orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, które zgodnie z art. 190 ust. 1 konstytucji mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne”.

Jak zatem będą orzekać sami sędziowie? – Będę brał pod uwagę nieopublikowane wyroki TK, bowiem za trafną uznaję wykładnię przyjętą w uchwale Zgromadzenia Ogólnego Sądu Najwyższego – stwierdza krótko sędzia NSA prof. Zbigniew Kmieciak. – Poza tym brak publikacji wyroku TK postrzegam jako ewidentne zaniechanie władzy wykonawczej.
Zdaniem prof. Kmieciaka uwzględnianie nieopublikowanych wyroków TK przez sądy powszechne i administracyjne pozwoli zachować spójność orzecznictwa, nawet jeśli administracja nie będzie wykonywała wyroków sądowych. – Jeśliby do tego doszło, to zostaną zachwiane fundamenty państwa – podkreśla.

Profesor Kmieciak zwraca jednak uwagę, że zarówno uchwała Zgromadzenia Ogólnego SN, jak i jak uchwała kolegium NSA dają sądom jedynie pewne wskazówki. – Organy te bowiem nie mogą ingerować w sferę niezawisłości orzekania przez poszczególne składy orzekające – stwierdza sędzia Kmieciak.

Wątpliwości co do stosowania nieopublikowanych wyroków TK nie ma też były wiceminister sprawiedliwości, a obecnie sędzia WSA w Lublinie Grzegorz Wałejko. – Dlaczego, orzekając w sprawie, nie miałbym respektować takich wyroków? – pyta retorycznie. – W momencie ogłoszenia przez trybunał wyroku na sali sądowej jest on w znaczeniu proceduralnym wyrokiem ogłoszonym, a więc istniejącym i wywołującym wszelkie skutki prawne, jakie z tego wynikają, w szczególności skutek zniesienia domniemania konstytucyjności zakwestionowanego aktu prawnego – mówi sędzia Wałejko.

Podkreśla, że czym innym jest brak publikacji wyroku w dzienniku urzędowym. – Oznacza to, że zakwestionowany przepis jedynie formalnie pozostaje w porządku prawnym. Jeśli więc trybunał orzeknie na sali o niezgodności z konstytucją danego przepisu, to istnieje domniemanie, że jest on niezgodny z konstytucją i należy to stanowisko respektować. Dotyczy to z całą pewnością sądów, ale w moim przekonaniu także organów administracji publicznej – mówi sędzia Wałejko.

Prezes NSA Marek Zirk-Sadowski wypowiada się bardziej ostrożnie. – Nas się poznaje po owocach – mówi. Sugeruje więc, aby czekać na orzeczenia poszczególnych składów sędziowskich w konkretnych sprawach. – Podstawą naszej wiarygodności jest to, że przed wyrokami nie wydajemy opinii – podkreśla prezes NSA.

>>> Czytaj też: Austria: Niemcy mieszają się w nasze sprawy. "Nie potrzebujemy rozkazów z Berlina"