Eksperci wskazują, że PKP IC może być zmuszone do przygotowania nowej strategii, by zatrzymać przy sobie pasażerów, choć sami przedstawiciele PKP IC pozostają spokojni, wskazując na świetne wyniki, jakie osiągają na trasach, z którymi teraz będzie konkurować Ryanair – donosi portal.

Obecność Ryanair na stołecznym lotnisku to pewne zaskoczenie. Po pierwsze dlatego, że Okęcie narzuca przewoźnikom wysokie opłaty lotniskowe, a po drugie samo lotnisko nie było zainteresowane zwiększaniem obecności tanich przewoźników.

Jednak tanie linie lotnicze od pewnego czasu zaczynają pojawiać się na lotniskach bliżej centrum dużych miast i stolic zacierając różnicę między nimi a tradycyjnymi przewoźnikami. I w ślad za tym trendem poszedł Ryanair.

Tanie linie oferują ten sam produkt co linie tradycyjne, czyli transport osoby i bagażu z punktu A do punktu B. Różnica jest taka, że zrezygnowano z ozdobników i zredukowano koszty do minimum, dając tym samym znacznie niższą cenę. W niskobudżetowych liniach nie znajdziemy darmowego jedzenia, bezpłatnego limitu bagażu, ale za to mamy fotele z niewielką ilością miejsca na nogi i męczącą sprzedaż obwoźną na pokładzie. Pasażerowie ceniący sobie komfort muszę wybrać ofertę tradycyjną.

Tanie linie zyskały też pasażerów kosztem tych tradycyjnych, którym było ciężko zareagować wystarczająco szybko na nowe siatki połączeń nowych graczy na rynku.

Tradycyjne linie skoncentrowały się na klientach korporacyjnych i długich trasach, których nie obsługują na razie niskokosztowe samoloty.

I tak było. Ale tanie linie zaczęły wchodzić na obszary zarezerwowane dla tych droższych przewoźników. Nie latają już tylko do mniejszych miast i na lotniska oddalone nawet 150 km od stolic, ale oferują loty do głównych portów lotniczych. Taką strategię przyjął Ryanair.

>>>Czytaj więcej: Tanie linie zmieniły świat. Padnie ostatni bastion tradycyjnych przewoźników?

Decyzja Ryanaira to przede wszystkim spory problem m.in. dla PLL LOT, Polskiego Busa czy wreszcie PKP IC. Ten ostatni przewoźnik po uruchomieniu szybkich połączeń między Warszawą i Gdynią oraz Warszawą a Wrocławiem – zdaniem ekspertów – szczególnie ma się czego obawiać. Bo choć samolot nie zabierze na pokład tylu pasażerów, co pociąg, może być mocno konkurencyjny pod względem czasowym – informuje portal.

Wydaje się, że podróż do Wrocławia może być bardziej korzystna pod względem czasowym, natomiast trasa do Trójmiasta z Warszawy może się łatwo obronić. Nie będzie dużej różnicy w czasie przejazdu.

Nowa strategia Ryanaira wygląda jak ofensywa marketingowa, która nie będzie mogła potrwać długo. Nie da się bowiem latać i na tym zarabiać, sprzedając bilety po 49 zł. Ceny będą więc z czasem rosły a obecnie chodzi wyłącznie o to, bo przyzwyczaić pasażerów do latania – uważa Jakub Majewski, prezes fundacji ProKolej.