"Po wszędobylskim ekscentryku z grzywą w kolorze blond (Borisie Johnsonie) przychodzi niepozorny i cichy człowiek, syn pakistańskich imigrantów, a w dodatku pierwszy muzułmanin, który będzie podejmował decyzje w jednym z ważnych europejskich ratuszy" - pisze londyńska korespondentka "Die Welt" Stefanie Bolzen.

"Fakt, że nowym burmistrzem Londynu jest muzułmanin, może fascynować mieszkańców kontynentu. W brytyjskiej stolicy, gdzie 55 proc. mieszkańców stanowią Brytyjczycy +niebiali+, niewielu zawraca sobie tym głowę. Porażka w wyborach kandydata Partii Konserwatywnej Zaca Goldsmitha jest tego najlepszym dowodem" - czytamy w "Die Welt".

Ostrzeżenia torysów, że bezpieczeństwa megamiasta nie można powierzyć Khanowi, ponieważ jest muzułmaninem, nie przyniosły spodziewanych rezultatów - pisze Bolzen.

Komentatorka zaznacza, że sukces Khana nie jest jedynie skutkiem "samobója", jakiego strzelili sobie torysi. Bolzen podkreśla, że odkąd w wieku 24 lat objął pierwsze polityczne stanowisko, Kahn uparcie i wytrwale pracował na swój sukces.

Zdaniem "Die Welt" urząd burmistrza Londynu jest dobrą "trampoliną" do walki o stanowisko premiera Wielkiej Brytanii. "Karty są korzystne" - ocenia Bolzen przepowiadając, że lewicowy szef Partii Pracy Jeremy Corbyn najpóźniej wyborach w 2020 roku poniesie porażkę. "To może otworzyć drogę pierwszemu muzułmańskiemu premierowi w Zjednoczonym Królestwie" - konkluduje "Die Welt".

>>> Czytaj też: Po raz pierwszy w historii muzułmanin został burmistrzem europejskiej metropolii