O planach poinformował wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego AKP Nurettin Canikli. Zapowiedział też, że jest to część procesu transformacji tureckiej demokracji parlamentarnej w system prezydencki.

"Chcemy, by system prezydencki był zapisany w nowej konstytucji" - oświadczył Canikli w wypowiedzi dla telewizji NTV. Dodał, że partia planuje złożyć swoją propozycję zmian w ustawie zasadniczej w połowie czerwca.

Zdaniem ekspertów po zapowiedzianej rezygnacji premiera Ahmeta Davutoglu, która przez wielu widziana jest jako kolejny przejaw autokratycznych dążeń prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana, to właśnie szef państwa będzie faktycznie rządził Turcją.

Tureckie władze, w tym Erdogan, są oskarżane przez Zachód o autorytaryzm, łamanie praw człowieka i wolności prasy, m.in. poprzez stosowanie szerokiej definicji terroryzmu, która - jak twierdzą obrońcy praw człowieka - daje władzom pretekst do ścigania dysydentów politycznych i dziennikarzy.

Eksperci oczekują, że kraj jeszcze w tym roku, najpóźniej jesienią, czekają wybory parlamentarne. Układ sił w obecnym parlamencie nie pozwala rządzącej AKP uzyskać większości koniecznej do uchwalenia nowej konstytucji. Wiele sondaży wskazuje, że po nowych wyborach co najmniej dwie z partii znajdujących się obecnie w parlamencie - Nacjonalistyczna Partia Działania (MHP) i prokurdyjska Ludowa Partia Demokratyczna (HDP) - mogą nie wejść do Wielkiego Zgromadzenia Narodowego Turcji. To z kolei dałoby AKP ponad 380 deputowanych w 550-osobowym parlamencie.

>>> Czytaj też: Staniemy się potęgą w produkcji dronów? Wyprzedzają nas tylko USA i Izrael