Przypomnijmy, że ustawą sprzed ponad dwóch lat wprowadzony został mechanizm tzw. „suwaka”, który zmusza OFE do dalszego wyzbywania się aktywów należących do członków, którzy zbliżają się do wieku emerytalnego. Są one przekazywane do ZUS. W dodatku wprowadzono dobrowolność przynależności do OFE osób rozpoczynających pracę, przy czym przyjęta została zasada, że brak jasnej deklaracji co do przynależności do OFE oznacza automatyczne wybranie systemu ZUS-owskiego. Ta sama zasada dotyczy odprowadzania składek dotychczasowych członków OFE.

Ustawa zmieniła też zasady inwestowania zgromadzonych w OFE oszczędności, zmuszając fundusze do niekorzystnej zmiany struktury portfela. Obecnie ponad 80 proc. aktywów stanowią akcje spółek, co jest poziomem nie mającym precedensu w świecie. W Stanach Zjednoczonych, które mają bardzo rozwinięty rynek funduszy emerytalnych akcje stanowią mniej niż 50 proc. portfela, w Europie Zachodniej od 42 proc., w Belgii do 5 proc. w Niemczech.

Przewaga akcji nie wynika z racjonalnej polityki inwestycyjnej funduszy, lecz z restrykcyjnych przepisów, zabraniających lokowania oszczędności w papierach skarbowych oraz słabo rozwiniętego rynku innych instrumentów, w które OFE mogłyby inwestować. Przewaga akcji przy jednoczesnym mechanizmie „suwaka” obniża rentowność funduszy, a przede wszystkim zwiększa ryzyko. OFE są stale zmuszane do sprzedawania akcji (gdyż odpływ członków OFE jest większy niż przypływ), a nadpodaż akcji na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych jest jedną z przyczyn długotrwałej bessy.

Na skutek zmian fundusze straciły ponad połowę swoich aktywów, które były lokowane w obligacjach skarbu państwa. Ustawa z grudnia 2013 roku spowodowała także spadek zainteresowania problemem OFE. Wprawdzie liczba osób, które zadeklarowały pozostanie w funduszach była zaskakująco duża, ale opinia publiczna uznała, że OFE to instytucje nieudane i niechciane przez polityków, które albo zostaną „wygaszone” w sposób naturalny, albo też padną ofiarą kolejnego „rozbioru”, gdy rząd będzie miał problemy ze sfinansowaniem swojego programu socjalnego. Otwarte Fundusze Emerytalne, broniąc się przed takim scenariuszem zamówiły w PwC Polska raport, pokazujący, że OFE mogą być przydatne dla realizacji strategii rządu, nazwanej Planem na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju.

Plan ten zakłada znaczny wzrost inwestycji finansowanych ze źródeł krajowych. Konieczny jest więc wzrost oszczędności i w tym celu OFE mogą okazać się bardzo przydatne. Rządowy dokument nie wspomina o Otwartych Funduszach Emerytalnych, choć przedstawia w lakoniczny sposób mechanizm wsparcia dla oszczędności emerytalnych Polaków – poprzez zakładowe plany emerytalne. Jest w nim też mowa o wykorzystaniu kapitału funduszy emerytalnych – ale zagranicznych, a nie polskich.

Potencjał wciąż duży

Mimo „rozbioru” OFE oraz mechanizmu „suwaka”, który powoduje w długim okresie zmniejszanie się aktywów funduszy, ich potencjał wciąż jest znaczny, a w ostatnich miesiącach dzięki dobremu zarządzaniu nawet wzrósł, mimo spadku liczby członków. W końcu marca 2016 roku zgromadzone w OFE oszczędności wynosiły 143,5 mld zł, czyli 8,1 proc. PKB.

źródło: Materiały Prasowe

Obecnie aktywa w OFE stanowią około 8 proc. wszystkich oszczędności gospodarstw domowych Polaków. Prawie połowę oszczędności Polacy trzymają w gotówce lub na bankowych kontach.

Analitycy PwC proponują rozluźnienie restrykcyjnych przepisów, dotyczących dozwolonych sposobów lokowania aktywów OFE. Mogłoby to zachęcić fundusze do bardziej aktywnego inwestowania oszczędności emerytalnych w obszary preferowane w rządowym planie. W opracowaniu PwC mowa jest o trzech takich obszarach.

Po pierwsze: Nieruchomości

W niektórych krajach fundusze emerytalne mają prawo inwestować w nieruchomości bezpośrednio lub poprzez fundusze Real Estate Investment Trust – (REIT). W Stanach Zjednoczonych fundusze przeznaczają zwykle od 5 do 10 proc, aktywów w nieruchomości komercyjne. W Szwajcarii około 9 proc. aktywów funduszy emerytalnych lokowanych jest w ziemię i budynki, zaś 8 proc. w REIT, w Niemczech odpowiednio: 2,6 i 2,4 proc.

Fundusze REIT najbardziej rozpowszechnione są jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie funkcjonują od 1960 r. W większości krajów, gdzie działają mają specjalny status podatkowy – są zwolnione z większości podatków korporacyjnych. Inwestują w nieruchomości w sposób bezpośredni i pośredni, poprzez nabywanie akcji lub udziałów przedsiębiorstw posiadających w swoim majątku nieruchomości. Inwestowanie w REIT zapewnia dużą płynność, czego nie można powiedzieć o bezpośrednich inwestycjach w zakup budynków lub ziemi.

Według PwC gdyby OFE inwestowały w nieruchomości 10 proc. swoich aktywów, wygenerowałyby kwotę odpowiadającą połowie rocznych nakładów na budynki w Polsce.

Od lat nierozwiązalnym problemem społecznym i gospodarczym jest niedobór mieszkań na wynajem. W efekcie czynsze są tak wysokie, że wiele osób decyduje się raczej na zakup mieszkania finansowanego kredytem hipotecznym. Inwestycje w budownictwo czynszowe wymagają znacznego kapitału i zwracają się w długim okresie. Stworzenie funduszy REIT i inwestowanie w nie przez OFE pomogłoby rozwiązać ten problem. Na polskim rynku nieruchomości już obecnie inwestują REIT-y – tyle, że nie polskie, a zagraniczne. Polski rynek nieruchomości pomnaża emerytury w innych krajach.

Raport PwC proponuje stworzenie polskich REIT – spółek rynku wynajmu nieruchomości (SRWN). Byłyby spółkami akcyjnymi, notowanymi na giełdzie, o stosunkowo wysokim kapitale własnym (ponad 60 mln zł). Większość majątku SRWN stanowiłby odpowiednio zdywersyfikowany portfel nieruchomości. Z wynajmu nieruchomości pochodziłoby co najmniej 70 proc. ich zysku.

Po drugie: Rozwój infrastruktury

Po roku 2020 znacznie zmniejszy się napływ funduszy unijnych, które w ostatnich latach finansowały infrastrukturę w Polsce. Pieniądze OFE mogłyby, zdaniem PwC częściowo zastąpić fundusze strukturalne. Inwestowanie przez fundusze emerytalne w infrastrukturę sprawdza się w Australii, Kanadzie, Wielkiej Brytanii. W tym ostatnim kraju istnieje Pensions Infrastructure Platform (PiP), która umożliwia finansowanie infrastruktury przez fundusze emerytalne. Fundusze same decydują, czy inwestować w PIP. Platforma zarządza aktywami wartymi 2 mld funtów. Jednym z projektów, który finansuje jest 25-kilomenrtowy tunel wzdłuż Tamizy, który ułatwi ruch samochodowy w Londynie (Thames Tideway Tunnel). PIP w swoim portfelu ma także szpitale i uczelnie.

Podobne rozwiązanie możliwe jest w Polsce, choć wymagałoby zmiany prawa.

Gdyby OFE inwestowały w infrastrukturę 5 proc. swoich aktywów, odpowiadałoby to 40 proc. wydatków na obiekty infrastrukturalne w Polsce. Takie inwestycje musiałyby mieć rządowe gwarancje, co według znowelizowanej ustawy o OFE jest niedopuszczalne. Tak więc konieczna byłaby zmiana prawa i odejście od nadmiernie restrykcyjnych przepisów. OFE mogłyby też kupować obligacje komunalne, które finansowałyby lokalne projekty infrastrukturalne.

Po trzecie: Finansowanie innowacji

W Planie na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju wiele uwagi poświęca się innowacjom. W wielu krajach innowacje finansowane są przez fundusze emerytalne. W USA na przykład dostarczają one jedną trzecią kapitału dla instytucji venture capital, które z kolei inwestują w ryzykowne, innowacyjne przedsięwzięcia. Rekordzista wśród funduszy amerykańskich – California Public Employees’ Retirement System – zainwestował w fundusze Venture Capital 1,8 mld dol. W Islandii fundusze emerytalne 6,3 proc. portfela inwestują w przedsięwzięcia innowacyjne, w Izraelu 2 proc., w Szwajcarii 1,4 proc.

Gdyby OFE przeznaczyły na innowacje 1 proc. swoich aktywów, podwoiłyby potencjał działających w Polsce venture capital.

Oczywiście konieczne byłyby instytucje pośrednie – specjalne fundusze inwestujące w innowacje, by zapewnić OFE płynność i obniżyć ryzyko. Projekty innowacyjne są bardzo ryzykowne i jedynie kilka lub kilkanaście procent z nich daje dodatni zwrot z kapitału. Ale przy wielu projektach inwestycje mogą być w sumie opłacalne, a ryzyko umiarkowane.

Czy rząd to kupi?

W obecnym stanie OFE nie rozwiązują ani problemu przyszłych emerytów, ani nie przyczyniają się w dużym stopniu do rozwoju gospodarki. Celem prezentacji PwC było zainspirowanie rządu do nowelizacji ustawy o OFE i wykorzystania zgromadzonych przez nie aktywów. Chodzi o to, by OFE miały znacznie większą swobodę w inwestowaniu, a także by zwiększyć napływ do nich nowych uczestników.

Raport PwC proponuje także likwidację „suwaka”, który formalnie został wprowadzony po to, by chronić oszczędności osób w wieku przedemerytalnym, ale jego skutkiem jest kurczenie się OFE. Możliwe jest zastąpienie „suwaka” innymi rozwiązaniami, gwarantującymi bezpieczeństwo oszczędności.

Problemem jest stan finansów publicznych i wola rządu skorzystania z rozwiązań rynkowych. W 2013 roku „rozbiór” OFE został dokonany dlatego, że dług publiczny zbliżał się do kolejnych progów ostrożnościowych, a w dającym się przewidzieć czasie przekroczyłby poziom 60 proc., zapisany w Konstytucji. Rząd nowelizację ustawy tłumaczył koniecznością dokonania korekt w systemie, który jest częściowo jałowy – generuje dług publiczny i finansuje go zakupem obligacji skarbu państwa. Korekta była jednak możliwa i łatwa do przeprowadzenia bez dokonywania tak drastycznych posunięć, które odwróciły sens reformy emerytalnej z końca lat 90.

Propozycje przedstawione w raporcie PwC oznaczałyby pewne, choć niewielkie zwiększenie kosztu funkcjonowania systemu OFE, ponoszonego przez finanse państwa (transfer z ZUS do OFE). W zamian gospodarka uzyskałaby korzyści w postaci inwestowania projektów z oszczędności krajowych, co byłoby zgodne z rządowymi planami, ale przyniosłoby efekty dopiero w dłuższym czasie. Politycy stoją więc przed wyborem – czy wybrać korzyść krótkookresową (kolejny „rozbiór” OFE), czy długookresową – pobudzenie rozwoju.

Prof. Witold Orłowski, główny doradca ekonomiczny PwC uważa, że możliwe jest zawarcie czegoś w rodzaju umowy między rządem, a OFE. Fundusze zobowiązałyby się do inwestowania w preferowane przez rząd obszary (oczywiście na zasadach rynkowych), zaś rząd znowelizowałby ustawę, dając funduszom większą swobodę