Apel w tej sprawie wystosowało przed tygodniem do zarządów PKP i Newagu prezydium Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego w Katowicach. Przejęcie gliwickiego oddziału Newagu miałoby być sposobem na utrzymanie ponad 350 miejsc pracy przy produkcji lokomotyw na Śląsku.

We wtorek do apelu WRDS odnieśli się przedstawiciele PKP; z odpowiedzi na pytania PAP wynika, iż przejęcie gliwickiego oddziału Newagu, gdzie konstruowane są lokomotywy Dragon i Griffin, a także gdzie dokonywane są remonty taboru, nie mieści się w strategii działania grupy.

„Działania spółek Grupy PKP wynikają z dokumentów i strategii rządowych i skupiają się na takich celach jak m.in. zarządzanie liniami kolejowymi, dworcami i innymi nieruchomościami, prowadzenie ruchu pasażerskiego oraz towarowego” – poinformowała rzeczniczka PKP Paulina Jankowska.

„Produkcja taboru kolejowego nie mieści się w zadaniach Grupy PKP. Spółki z Grupy nabywają tabor na rynku oraz remontują go na zasadach przetargów i zamówień publicznych” – dodała rzeczniczka.

Przedstawiciele Newagu dotąd nie odnieśli się publicznie do apelu WRDS.

Przed dwoma tygodniami śląsko-dąbrowska Solidarność poinformowała, że gliwicki zakład Newagu może zostać zlikwidowany, a jego produkcja przeniesiona do Nowego Sącza, co oznaczałoby zwolnienie w Gliwicach ok. 350 osób. W odpowiedzi przedstawiciele Newagu podali wówczas, że żadne decyzje w tej sprawie nie zapadły, poza decyzją o opracowaniu możliwych scenariuszy rozwoju sytuacji rynkowej oraz analizy możliwości dostosowania struktury firmy do nowej rzeczywistości rynkowej.

Prezydium WRDS, które omawiało sytuację gliwickiego zakładu, zaapelowało do zarządu Newagu „o odstąpienie od planu likwidacji zakładu w Gliwicach i podjęcie rozmów w sprawie sprzedaży zorganizowanej części tego przedsiębiorstwa do jednej ze spółek grupy PKP SA, z jednoczesnym przekazaniem pracowników na zasadzie art. 23 prim Kodeksu pracy”.

W ocenie prezydium WRDS takie rozwiązanie byłoby korzystne zarówno ze względu na plany i interesy Newagu, związane z optymalizacją produkcji i zysków, jak również ze względu na gospodarcze i społeczne znaczenie gliwickiego zakładu dla regionu. Przedstawiciele Rady zadeklarowali gotowość uczestnictwa w rozmowach stron i wsparcia działań służących przejęciu zakładu Newagu w Gliwicach przez grupę PKP.

Przed dwoma tygodniami rzecznik Newagu Łukasz Mikołajczyk zapewnił, że spółka nie zaprzestanie świadczenia usług napraw czy produkcji lokomotyw elektrycznych, o ile będzie zapotrzebowanie na te usługi i produkty.

"Ważnym czynnikiem rynkowym, ograniczającym zapotrzebowanie na usługi napraw lokomotyw, zarówno elektrycznych, jak i spalinowych, było rozpoczęcie wykonywania tychże napraw przez spółkę zależną od PKP Cargo SA, czyli przez spółkę zależną głównego zleceniodawcy na tymże rynku. Skutkiem tego znacząco zmniejszyła się ilość zamówień na naprawy także dla naszej spółki. Według naszej oceny, sytuacja ta nie ulegnie zmianie przez najbliższe lata" - tłumaczył rzecznik Newagu.

Związkowcy z Gliwic są przekonani, że śląski zakład może utrzymać swoją pozycję na rynku. Jak mówią, dotąd wyprodukowano tu dziewięć lokomotyw typu Dragon dla firm STK z Wrocławia i Lotos Kolej, a w połowie tego roku sfinalizowana zostanie dostawa sześciu kolejnych takich lokomotyw. Jest też - według związków - kontrakt na pięć lokomotyw Griffin dla spółki Lotos Kolej; spółka może również uczestniczyć w innych przetargach na remonty w Austrii i w Polsce.

Newag ma zakłady produkcyjne w Gliwicach i Nowym Sączu; zatrudnia blisko 1,8 tys. osób. Spółka jest notowana na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych.