„Te ćwiczenia mają charakter defensywny, mają być odpowiedzią na zagrożenia współczesnego świata i pokazać, w jakim stopniu jesteśmy gotowi do współdziałania z naszymi sojusznikami i partnerami” – wyjaśnił Grabski. Dodał, że chodzi o sprawdzenie możliwości reagowania na zagrożenia hybrydowe, cybernetyczne i terrorystyczne.

Dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych gen. broni Marek Tomaszycki zwrócił uwagę, że dotychczas ćwiczenia z cyklu Anakonda miały charakter narodowy, choć przed dwoma laty zostało rozszerzone o udział innych państw, natomiast tegoroczna szósta edycja, będzie ćwiczeniem sojuszniczym. Dodał, że jednym z założeń jest odstraszanie jako element budowania bezpieczeństwa.

Dowódca generalny RSZ gen. broni Mirosław Różański podkreślił, że w manewrach wezmą udział wszystkie rodzaje sił zbrojnych. Zwrócił uwagę na konieczność synchronizacji działań, np. wspólnego desantu w okolicach Torunia żołnierzy USA i dwóch miejsc w Europie.

Ćwiczenie ma też sprawdzić współdziałanie wojska z układem pozamilitarnym; a jednostki operacyjne przećwiczą współdziałanie z pododdziałami obrony terytorialnej – co sprawdzano już w ubiegłorocznym ćwiczeniu Dragon – i – co jest novum – organizacjami paramilitarnymi.

Ćwiczenie odbędzie się 7-17 czerwca na wszystkich polskich poligonach, weźmie w nim udział ok. 31 tys. żołnierzy (w tym 12 tys. polskich) z 18 państw sojuszniczych i 5 partnerskich. W użyciu będzie 2900 jednostek sprzętu, w tym czołgi i transportery opancerzone, ponad sto statków powietrznych i 12 okrętów. Od początku maja przemieszczają się pierwsze pododdziały zdążające na ćwiczenie. wszystkie siły mają się przemieścić do końca miesiąca.

>>> Czytaj też: Macierewicz: celem MON wzmocnienie polskiej armii do 150 tys. żołnierzy