Fundusze europejskie będą jednym z ważniejszych tematów tegorocznego Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. I trudno się dziwić, bo powodów jest wiele. Z jednej strony trwają gorączkowe próby uratowania zagrożonych miliardów euro z poprzedniego unijnego budżetu na lata 2007–2013. Jesienią do pełnego wykorzystania puli za tamten okres brakowało nam ok. 40 mld zł. Z ostatnich informacji, jakie uzyskaliśmy w Ministerstwie Rozwoju, wskutek wdrożonego przez nowy rząd planu naprawczego (i związanego z nim inżynierią finansową, zaakceptowaną przez urzędników w Brukseli), kwota ta zmniejszyła się do 3–4 mld zł. Z drugiej strony powoli rozkręca się nowa perspektywa na lata 2014–2020 – z nowym budżetem i priorytetami. Jakby tego było mało, z inicjatywy państw Grupy Wyszehradzkiej już rozpoczęto wstępne ustalenia dotyczące europejskich funduszy po 2020 roku.

Wiele lokalnych władz nawet cieszy się, słysząc, że obecne programowanie UE spóźnia się już o ok. dziewięć miesięcy. Lata intensywnego inwestowania mocno nadwyrężyły gminne budżety. Widać to po kwocie zadłużenia jednostek samorządu terytorialnego (JST). Lokalne i regionalne władze wchodziły w perspektywę unijną 2007–2013 z długiem na poziomie 25,8 mld zł. W 2013 r. było to już 69 mld zł, a obecnie – ok. 72 mld zł.

Ale w końcu pieniądze unijne zaczną do nas płynąć, więc trzeba je wykorzystać – biorąc pod uwagę fakt, że to ostatnie tak duże kwoty dla Polski. Województwa już rozkręcają karuzelę z konkursami. I tak np. w woj. dolnośląskim do końca bieżącego roku planowane jest rozpisanie 95 konkursów na kwotę niemal 529 mln euro. Z kolei w Wielkopolsce odbędzie się 55 konkursów. – Część z nich została już ogłoszona, inne są jeszcze przed nami. Łączna pula pieniędzy zarezerwowana na dotacje w tych naborach sięga 2,1 mld zł – informuje nas Anna Parzyńska-Paschke, rzeczniczka marszałka województwa. Dobrze wypada też Śląsk, który w ramach planowanych 104 naborów na ten rok zakontraktuje kwotę 964 mln euro. Z kolei w woj. łódzkim łączna kwota przeznaczona na tegoroczne nabory to niemal 3 mld zł (do 11 maja podpisano 103 umowy o wartości ponad 472 mln zł).

Tradycyjnie największe kwoty Polska zainwestuje w infrastrukturę drogową i kolejową. Dlatego podczas tegorocznego EKG zaplanowano debaty dotyczące przyspieszenia inwestycji na kolei (w grę wchodzą m.in. specustawa kolejowa, zakupy preferencyjne czy restrukturyzacja PLK) czy wielkich inwestycji drogowych takich jak Via Carpatia, która ma stanowić nowe połączenie północy z południem Europy, integrujące systemy transportowe Litwy, Polski, Słowacji, Węgier, Rumunii, Bułgarii i Grecji.

Jeśli jednak chodzi o unijne fundusze na lata 2014–2020, nadal finansować będziemy inwestycje w ochronę środowiska i energetykę, a także projekty z dziedziny kultury, edukacji, zatrudnienia czy przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu.

Ale proporcjonalnie największy wzrost wydatków nastąpi w sferze innowacyjności i wsparcia przedsiębiorców.

Polska nie może pozostać w tyle, jeśli chce być konkurencyjna względem innych gospodarek świata. Zwłaszcza że gwałtownie rozwijają się branże, które w naszym kraju wciąż należą do niszowych – chodzi np. o zagadnienia związane z robotyzacją, które w najbliższych latach będą znacząco wpływać na światową gospodarkę.

Polskie firmy będą musiały więc skupiać się w dużej mierze na podnoszeniu swojej innowacyjności, jeśli będą chciały pozyskiwać wsparcie z Brukseli. Zdaniem naszych rozmówców mają ku temu potencjał. Bogdan Traczyk z Górnośląskiej Agencji Przedsiębiorczości i Rozwoju jako perspektywiczny przykład wskazuje projekt Nowych Gliwic. – Powstał z inicjatywy naszego głównego udziałowca, czyli miasta Gliwice. Zakładał on kompleksową rewitalizację wraz ze zmianą charakteru byłych terenów po 100-letniej, nieczynnej już kopalni węgla. Dzięki funduszom unijnym z PHARE 2003, regionalnego programu operacyjnego dla woj. śląskiego i oczywiście z budżetu miasta Gliwice udało się te tereny zrewitalizować, uzbroić i sprowadzić tam inwestorów – opowiada prezes Traczyk. Jak dodaje, dziś działa tam kilkadziesiąt firm, w tym kilkanaście, które zainwestowały w budowę w tym miejscu własnych siedzib: od informatycznych po lotnicze, z których jedna zajmuje się produkcją dronów. – Teraz przygotowujemy się do projektu na miarę Nowych Gliwic II. Za dwa tygodnie dostaniemy od miasta na ten cel ok. 2 ha z okolic Fabryki Drutu, niegdyś terenów i obiektów tej fabryki – zapowiada Bogdan Traczyk.

Wzrost innowacyjności polskich firm od kilku lat obserwuje dr Andrzej Mochoń, prezes zarządu Targów Kielce, na których rocznie prezentuje się 6,5 tys. firm z kraju i świata. – Najlepszym przykładem jest Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego, podczas którego prezentowane są rozwiązania na światowym poziomie. Dotyczy to niemal każdej dziedziny od wyposażenia żołnierza po systemy bezzałogowe – mówi prezes. Z drugiej strony wciąż panuje niedosyt związany z prezentacjami projektów uczelni, myśli naukowej czy technologicznej. – Wiemy o szeregu rozwiązań przygotowywanych przez polskich naukowców, ale nie są jeszcze dostatecznie eksponowane – uważa dr Mochoń.

Program Operacyjny Inteligentny Rozwój (POIR), z którego przedsiębiorcy będą mogli dostać pieniądze na badania i rozwój, a także projekty innowacyjne, jest drugim programem krajowym pod względem wysokości dostępnego budżetu. W sumie do 2020 r. w ramach POIR Polska będzie miała do wydania 8,6 mld euro.