Przypomnijmy, że w niedzielę 8 maja godzinie 11 udział OZE w wytwarzaniu prądu u naszych zachodnich sąsiadów wyniósł 94,9 proc. W rezultacie ceny energii produkowanej w elektrowniach konwencjonalnych – gazowych, nuklearnych i węglowych były ujemne – inny słowy firmy musiały płacić ok. 50 euro za MWh żeby ktoś zechciał ten „niechciany” prąd od nich odebrać. Zwłaszcza atomówki i węglówki nie są bowiem wystarczająco elastyczne – blok potrzebuje wielu godzin żeby go wyłączyć i włączyć.

Takich dni może być kilka, kilkanaście w roku. Ale co widzimy patrząc na cały 2015 r.?

Emisje CO2 w Europie

Emisje CO2 w Europie

źródło: Materiały Prasowe

Według danych niemieckiego urzędu statystycznego wciąż przygniatająca większość prądu produkowanego w Niemczech pochodzi ze źródeł konwencjonalnych – aż 75 proc. I trudno żeby było inaczej – w końcu Energiewende zaczęła się zaledwie 5 lat temu. Trend jest oczywisty – jak widać ilość energii z OZE rośnie, energetyka konwencjonalna się kurczy. Ale będzie obecna w miksie energetycznym nad Renem i Łabą jeszcze bardzo długo, nawet w 2050 r. ma być jej ok. 20 proc. Do tego czasu musi się więc nauczyć „współżyć” z OZE.

To bodajże Angela Merkel przedstawiając Energiewende określiła również warunki pod którymi będzie ona przeprowadzana. Ceny nie mogą być wyższe, Niemcy mają pozostać eksporterem energii, emisja CO2 nie może wzrosnąć.

Ten pierwszy cel jest problematyczny, sami przedstawiciele niemieckiego rządu przyznają, że popełnili błędy planując zbyt wysokie taryfy gwarantowane dla OZE. Za te taryfy dla energetyki odnawialnej płacą w rachunkach gospodarstwa domowe i małe firmy, ale przemysł, kupujący prąd na rynku hurtowym, jest beneficjentem nowej polityki. Ceny na giełdach energii są bowiem rekordowo niskie.

>>> Czytaj też: Tchórzewski: poprawa efektywności energetycznej sposobem na ograniczanie emisji CO2 [EKG 2016]

Z drugiej strony Frau Baum i Herr Schmidt akceptują wyższe ceny – z tej strony nie słychać protestów. Może dlatego, że miliony Niemców czuje się beneficjentami nowej polityki dzięki panelom fotowoltaicznym zainstalowanych na ich dachach. Warto tez pamiętać, że Niemcy szacują iż sektor „zielonej energii” stworzył ok. 300 tys. miejsc pracy.

Cel drugi to dwutlenek węgla. Wskutek wyłączenia części siłowni atomowych i zastępowania ich przez węgiel brunatny w poprzednich latach emisja CO2 w Niemczech rosła. Ale już przestała – z opublikowanego 3 maja komunikatu Eurostatu z 2015 r. wynika, że niemiecki sektor energetyczny wypuścił w ub. roku do atmosfery dokładnie tyle samo CO2 co w 2014 r.

Jaki w Polsce odnotowaliśmy wzrost i czy emisja w Niemczech zmaleje ? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

Autor: Rafał Zasuń, WysokieNapiecie.pl