Przekłada się to na darmowe miesięczne świadczenie w wysokości 2,5 tys. dol. Do głosowania w tej sprawie dojdzie 5 czerwca. Nowy dochód miałby zastąpić dotychczasowe formy pomocy społecznej. Każde dziecko miałoby otrzymywać jedną czwartą tej kwoty.

Brzmi dobrze, jednak z dwoma zastrzeżeniami. Dochód podstawowy plasowałby osoby korzystające z niego niewiele powyżej granicy ubóstwa, ustalonej na poziomie 60 proc. krajowej mediany dochodu rozporządzalnego. Ważniejsze jest jednak to, że nowa forma pomocy być może nie zostanie jednak wprowadzona.

Referenda w Szwajcarii są powszechnym elementem demokracji bezpośredniej. Inicjatywa wprowadzenia dochodu podstawowego musi zebrać 100 tys. podpisów, by mogła zostać poddana głosowaniu. Badania sondażowe pokazują, że nie dostanie wiele więcej. Pomysł wypłacania każdemu dochodu podstawowego wzbudził zainteresowanie również w innych krajach, na przykład w Kanadzie, Holandii oraz Finlandii.

Inicjatorzy programu twierdzą, że wspomniana kwota powinna zapewnić „godną egzystencję”. Obecnie ok. jedna na osiem osób żyje w Szwajcarii poniżej tej granicy. To więcej niż we Francji, Danii i Norwegii. W grupie wiekowej plus 65 aż jedna piąta osób jest zagrożona ubóstwem.

Wśród zwolenników dochodu podstawowego znajduje się m. in. były minister finansów Grecji Yanis Varoufakis. Uważa on, że automatyzacja i robotyzacja pracy szybko wyeliminuje wiele miejsc pracy.

- Tak bogate państwa jak Szwajcaria mają wielką szansę na wypróbowanie tego wielkiego eksperymentu – mówi.

>>> Polecamy: Koszty dla firm mogą wzrosnąć nawet o 700 proc. Nowe przepisy MŚ