– Uzyskanie za ten rok 4,5 mld zł dochodów z tytułu dywidend ze spółek Skarbu Państwa staje się coraz bardziej problematyczne – przestrzega Roland Paszkiewicz z Centralnego Domu Maklerskiego Pekao SA. Podobnego zdania jest Tomasz Kasowicz z BZ WBK. – Z analiz, jakie przeprowadzaliśmy na przełomie roku, wynikało, że wypłata dywidend ze spółek Skarbu Państwa może wynieść ok. 4,3 mld zł. I w tych analizach zakładaliśmy też wyższą dywidendę m.in. z PZU. Uzyskanie planowanych 4,5 mld zł jest to ambitny poziom. Może to być trudne – przekonuje Kasowicz.

W czerwcu walne zgromadzenia spółek nadzorowanych przez resort skarbu będą decydować o kwotach, jakie firmy wypłacą z tytułu dywidend z zysku za 2015 r. Co do zasady, uzyskanie zakładanych dochodów uzależnione jest przede wszystkim od wyników finansowych spółek, realizowanych inwestycji, sytuacji rynkowej oraz w przypadku instytucji finansowych – rekomendacji i indywidualnych zaleceń KNF.

Zarządy części firm ogłosiły już swoje rekomendacje. KGHM proponuje dywidendę w wysokości 300 mln zł, co oznacza, że Skarb Państwa może dostać ok. 96 mln zł, PZU postanowił zarekomendować akcjonariuszom 1,8 mld zł (Skarb może otrzymać ok. 614 mln zł).

– Ostatnie wiadomości z PZU wskazują, że zaangażowanie tej spółki w repolonizację sektora bankowego już odbija się na jej zdolności do dzielenia się zyskiem z akcjonariuszami – komentuje Paszkiewicz.

Na 1,7 mld zł mogą liczyć akcjonariusze Polskiej Grupy Energetycznej. Skarb Państwa, który jest właścicielem prawie 60 proc. akcji, dostanie z PGE miliard złotych.

Zarząd PKN Orlen rekomenduje przeznaczenie 855 mln zł (SP może przypaść ok. 235 mln zł), a Giełda Papierów Wartościowych planuje przeznaczenie dla udziałowców 99 mln zł (SP daje to ponad 34,6 mln zł). Energa chce przekazać akcjonariuszom 203 mln zł (SP może dostać ok. 105,5 mln zł). Nie znamy jeszcze rekomendacji zarządów części przedsiębiorstw energetycznych notowanych na warszawskiej giełdzie, które są zaangażowane w sektor węglowy, jak np. Tauron czy Enea.

Jak zauważa Paszkiewicz, spółki, które przeszły pod kompetencję ministra energii, są generalnie w dobrej kondycji. – Ale są zaangażowane w ratowanie górnictwa. Czeka je też decyzja, co robić z własnymi planowanymi inwestycjami w rozwój zdolności wytwórczych. Spółki te muszą utrzymywać dobrą pozycję finansową i nie przekraczać limitów zadłużenia określonych w dotychczasowych umowach kredytowych – dodaje.

Decyzji nie podjęły jeszcze PKO BP i PGNiG. Państwowy bank może wypłacić maksymalnie połowę zysku, który wyniósł 2,6 mld zł (do Skarbu Państwa trafi niespełna 30 proc. ogólnej kwoty dywidendy). Skomplikowana jest sytuacja koncernu gazowego. – Z naszych analiz wynika, że dywidenda PGNiG będzie niższa niż w ubiegłym roku. Spółka ma swój plan inwestycyjny, ale też poczyniła pewne inwestycje związane z sektorem górniczym. Choć PGNiG ma odpowiednie środki i jest w stanie wypłacić wyższą dywidendę, to zakładamy, że będzie to jednak 15 gr na akcję. W ubiegłym roku było to 20 gr za akcję – mówi Monika Kalwasińska z Domu Maklerskiego PKO BP. Gdyby jej przewidywania się sprawdziły, akcjonariusze otrzymaliby niespełna 900 mln zł, z czego 70 proc. otrzymałby państwowy właściciel.

Rekomendacje zarządów nie są też znane w przypadku państwowych firm, które są w nadzorze ministra SP, ale nie są notowane na GPW, jak np. BGK czy Totalizator Sportowy.

Ponieważ na walnych zgromadzeniach najwięcej do powiedzenia mają przedstawiciele Skarbu Państwa, może się okazać, że kontrolowane przez niego firmy ostatecznie wypłacą dywidendy większe, niż chciałyby zarządy. Takie sytuacje miały już miejsce w przeszłości.