Jak podkreślił węgierski minister, Budapeszt nie zaakceptuje "automatycznej" decyzji w sprawie ewentualnego przedłużenia sankcji, które wygasają z końcem lipca. Zaznaczył, że "członkowie UE muszą podjąć tę decyzję na najwyższym szczeblu".

Szijjarto odrzucił też krytykę, że Węgry są "koniem trojańskim" Rosji w UE, mówiąc, że "to niebezpieczne, gdy ktoś musi się tłumaczyć za zaproszenie rosyjskiego ministra spraw zagranicznych".

Szef węgierskiej dyplomacji wyraził też opinię, że współpraca między UE a Rosją musi zostać odbudowana na pragmatycznych fundamentach, opierających się na wzajemnym szacunku i prawie międzynarodowym. Jego rosyjski rozmówca wskazał, że Węgry są ważnym partnerem Rosji, a współpraca obu krajów jest pragmatyczna i stwarza dobre możliwości.

Pytany o unijne sankcje, Ławrow powiedział, że Rosja planuje swą politykę gospodarczą, mając na uwadze obowiązujące embargo. "Możemy tylko zwiększyć własną siłę" - dodał.

Sankcje gospodarcze wobec Rosji, wprowadzone w 2014 roku w odpowiedzi na wspieranie przez Moskwę separatystów na wschodzie Ukrainy, wygasają z końcem lipca. Na przełomie czerwca i lipca UE musi podjąć decyzję w sprawie ich utrzymania. Już w ubiegłym roku UE uzależniła zniesienie sankcji od wdrożenia porozumień z Mińska w sprawie zakończenia konfliktu.

>>> Czytaj też: Węgry: To nie Orban ani Kaczyński zagrażają Brukseli