Z sondażowego badania przeprowadzonego przez Odoxa Institute w 2015 roku wynika, że 48 proc. osób we Francji ma trudności z mówieniem o własnych wynagrodzeniach. Mossouz-Lavau przypisuje tę historyczną francuską przypadłość kilku czynnikom, między innymi chłopskiemu dziedzictwu, a także wpływom katolicyzmu i marksizmu - pisze portal Quartz.com

- Większość Francuzów ma chłopskie korzenie – mówi Mossuz-Lavau, austor książki „Pieniądze i my”. – Rolnicy nie wpłacają pieniędzy do banku, ale ukrywają je w gotówce w domu. Nie mówią o tym w obawie o kradzież dobytku. Ta klasa społeczna była w przeszłości zmuszona do magazynowania gotówki na następny rok na wypadek słabych zbiorów plonów – dodaje. Te okoliczności doprowadziły do powstania wśród chłopstwa silnych przesądów odnoszących się do pieniędzy.

Francja jest krajem katolickim, co również warunkuje stosunek mieszkańców tego kraju do finansów. Jego wpływ na społeczne przekonania jest nadal silny, chociaż regularnie zmniejsza się liczba praktykujących wierzących w tym kraju. – Katolicyzm jest religią dla ubogich – mówi Mossuz-Lavau. Uważa się, że bogaci nie pójdą do nieba i należy pomagać potrzebującym. Takie nastawienie rodzi nieufność wobec osób, którym udało się dorobić.

Dużą rolę w wykształceniu się tabu wokół pieniędzy we Francji odegrała też zapewne ideologia marksistowska. – To co wybija się głównie z tej ideologii to przekonanie, że generowanie zysku jest złe. To uproszczenie, jednak marksizm ma duży wpływ na osoby o lewicowych poglądach. Z sondażu pracowni Odoxa wynika, że dla 8 na 10 Francuzów, niezależnie od ich zamożności, posiadanie dużego majątku nie jest powodem do dumy.

Inne badanie Odoxa pokazało, że osoby z klasy średniej (zarabiające między 2,5 a 3 tys. euro miesięcznie) mają największą łatwość w rozmawianiu o pieniądzach. Znacznie trudniej przychodzi to osobom z nizin społecznych oraz najbogatszym.

Temat pieniędzy może też być spychany z centrum społecznego dyskursu dlatego, że Francja jest państwem z dobrze rozwiniętym socjalem, który gwarantuje obywatelom w dużym stopniu darmową ochronę zdrowia i edukację.

>>> Czytaj też: Gdyby nie masowa likwidacja przemysłu po 1989 roku, dziś zarabialibyśmy o 1/3 więcej